WAŻNE
TERAZ

Zapomniana zbrodnia Chrobrego. Tak oślepił kuzyna

Wolał mężczyzn. Burzliwe związki Oscara Wilde’a

Wiosną 1895 roku londyński sąd stał się świadkiem procesu, który zniszczył jednego z najbłyskotliwszych pisarzy epoki wiktoriańskiej. Oscar Wilde, autor uwielbiany przez publiczność, sam sprowokował katastrofę, próbując bronić swojego honoru przed sądem.

Oscar WildeOscar Wilde
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Napoleon Strony

Małżeństwo zgodne z oczekiwaniami epoki

Oscar Wilde urodził się w 1854 roku w Dublinie. Od młodości imponował inteligencją, erudycją i pewnością siebie. Zdobywał stypendia, błyszczał podczas studiów i wcześnie nabrał przekonania, że czeka go wielka kariera.

Londyńska publiczność szybko zapamiętała jego cięte odpowiedzi, prowokacyjne stroje i poglądy na sztukę. Wilde umiejętnie podtrzymywał zainteresowanie własną osobą. Zanim zdobył sławę jako dramaturg i autor "Portretu Doriana Graya", sam stał się jedną z atrakcji stołecznych salonów.

Początkowo próbował ułożyć życie zgodnie z obyczajami epoki. Zabiegał o rękę Florence Balcombe, ale kobieta wybrała Brama Stokera. Wilde związał się później z Constance Lloyd, kobietą wykształconą, znającą języki i zaangażowaną w działalność społeczną.

Pobrali się w 1884 roku. Rok później urodził się ich pierwszy syn Cyril, a w 1886 roku przyszedł na świat Vyvyan. Po narodzinach drugiego dziecka małżonkowie stopniowo oddalili się od siebie, choć nadal prowadzili wspólny dom.

Wilde coraz częściej szukał bliskości poza małżeństwem. Wiązał się z mężczyznami, narażając się na więzienie, publiczne upokorzenie i utratę całego dorobku. Wiktoriańskie prawo karało kontakty homoseksualne, a prasa chętnie niszczyła reputację każdego, kogo podejrzewano o złamanie obyczajowych zasad.

Bosie i wojna z markizem

Około 1891 roku Wilde poznał Alfreda Douglasa, młodego poetę i arystokratę nazywanego Bosiem. Ich związek szybko przerodził się w burzliwą relację pełną rozstań, powrotów, kłótni i kosztownych zachcianek Douglasa.

Ojciec Bosiego, markiz Queensberry, reagował na tę znajomość z furią. Śledził pisarza, nachodził właścicieli hoteli i restauracji, a w końcu zaczął grozić mu publicznym skandalem. Chciał zmusić syna do zerwania z Wilde’em.

18 lutego 1895 roku markiz zostawił w londyńskim klubie Albemarle kartę wizytową z oskarżeniem wymierzonym w pisarza. Wilde mógł zignorować prowokację, ale Douglas namawiał go do walki. Autor "Bądźmy poważni na serio" oskarżył Queensberry’ego o zniesławienie.

Pisarz był przekonany, że obroni nazwisko i upokorzy przeciwnika. Nie docenił ani determinacji markiza, ani pracy jego prawników.

Obrona odnalazła mężczyzn, którzy opowiadali o kontaktach z Wilde’em. Zebrała listy, rachunki hotelowe i przedmioty wręczane młodym znajomym pisarza. Adwokaci sięgnęli nawet po fragmenty "Portretu Doriana Graya", próbując wykazać, że twórczość autora odzwierciedlała jego prywatne życie.

Podczas przesłuchania Wilde początkowo odpowiadał z właściwą sobie swobodą. Błyskotliwe riposty, które zachwycały publiczność w teatrze, nie mogły jednak podważyć zgromadzonych zeznań. Z każdym pytaniem sytuacja stawała się coraz trudniejsza.

Adwokaci pisarza wycofali oskarżenie, gdy stało się jasne, że nie zdołają wygrać procesu. Sąd uniewinnił Queensberry’ego i uznał, że miał podstawy do swoich zarzutów. Materiały zebrane przez obronę natychmiast przejęła prokuratura.

Z salonów do celi

Wilde został aresztowany pod zarzutem "rażącej nieprzyzwoitości". Pierwszy proces nie zakończył się wyrokiem, ponieważ ława przysięgłych nie osiągnęła porozumienia. Prokuratura postawiła go przed sądem ponownie.

W maju 1895 roku pisarza uznano za winnego i skazano na dwa lata ciężkich robót, czyli najwyższą karę przewidzianą za zarzucane mu czyny. Człowiek, którego sztuki wypełniały londyńskie teatry, w ciągu kilku tygodni stracił wolność, pieniądze i pozycję.

Warunki więzienne szybko zrujnowały jego zdrowie. Wilde źle znosił głód, izolację i narzuconą dyscyplinę. Więźniowie wykonywali monotonną, wyczerpującą pracę, a rozmowy między nimi pozostawały zakazane.

Najdłużej przebywał w zakładzie karnym w Reading. Napisał tam obszerny list do Douglasa, wydany później pod tytułem "De Profundis". Rozliczał się w nim ze związkiem, własną pychą i decyzjami, które zaprowadziły go do więzienia.

Skandal uderzył również w jego rodzinę. Constance wyjechała z synami z Wielkiej Brytanii i przyjęła nazwisko Holland, aby uchronić dzieci przed szykanami. Nie rozwiodła się z mężem, ale nie pozwoliła mu już spotkać się z chłopcami.

Ostatnie lata w Paryżu

Wilde odzyskał wolność w maju 1897 roku. Opuścił więzienie schorowany, zadłużony i pozbawiony dawnej pozycji. Niemal od razu wyjechał z Anglii.

We Francji posługiwał się nazwiskiem Sebastian Melmoth. Przez krótki czas ponownie spotykał się z Douglasem, choć rodziny obu mężczyzn stanowczo sprzeciwiały się ich relacji. Związek szybko się rozpadł.

Pisarz mieszkał głównie w tanich paryskich hotelach. Utrzymywał się z pomocy nielicznych przyjaciół i niewielkich dochodów z twórczości. Nadal potrafił błyszczeć w rozmowie, ale coraz częściej chorował i nadużywał alkoholu.

Po wyjściu z więzienia stworzył jeszcze "Balladę o więzieniu w Reading", opartą na doświadczeniach skazańców. Nie odzyskał już dawnej popularności ani sił potrzebnych do napisania kolejnej sztuki.

Oscar Wilde zmarł 30 listopada 1900 roku w paryskim hotelu. Miał 46 lat. Bezpośrednią przyczyną śmierci było zapalenie opon mózgowych.

Pięć lat wcześniej należał do najgłośniejszych pisarzy Londynu. Własnym pozwem uruchomił proces, który odsłonił jego życie prywatne i oddał je w ręce przeciwników. Pewność siebie, dzięki której podbił salony, tym razem popchnęła go ku katastrofie.

Wybrane dla Ciebie