Zdzisław Broński. Najdłużej walczący partyzant Lubelszczyzny

Zdzisław Broński, pseudonim "Uskok" był jednym z najdłużej walczących dowódców powojennego podziemia antykomunistycznego na Lubelszczyźnie. Zginął w maju 1949 roku, otoczony w leśnym bunkrze, gdy zamiast poddać się bezpiece, sam pociągnął za zawleczkę granatu.

Zdzisław BrońskiZdzisław Broński
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Chłopski syn w mundurze

Przyszedł na świat 24 grudnia 1912 roku w Radzicu Starym, wsi typowej dla przedwojennej Lubelszczyzny. W 1934 roku trafił do Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie odbywał służbę wojskową i przeszedł szkołę podoficerską. Uzyskał tam stopień plutonowego, choć wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, jak przydadzą mu się te umiejętności.

Wojna zastała go w mundurze, a kampania wrześniowa zaprowadziła go do Borów Tucholskich, skąd trafił do niemieckiej niewoli. Uciekł z niej jesienią 1940 roku i wrócił na rodzinną Lubelszczyznę.

Powrót nie oznaczał spokoju. Broński wciągnął się w działalność Polskiej Organizacji Zbrojnej, a po jej scaleniu z Armią Krajową objął dowodzenie placówką I Rejonu Obwodu Lubartów. Konspiracja stała się jego codziennością na kilka najbliższych lat, choć okupacja niemiecka miała się dopiero skończyć.

Dowódca leśnego oddziału

Przełom lat 1943 i 1944 przyniósł zmianę skali działań. Broński zaczął tworzyć własny oddział partyzancki, który w ciągu kilku miesięcy powiększył się z około czterdziestu do sześćdziesięciu ludzi.

W maju 1944 roku otrzymał awans na podporucznika rezerwy, a dwa miesiące później jego ludzie wzięli udział w akcji "Burza" razem z żołnierzami 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK w okolicach Czemiernik. Wyjście z niemieckiej obławy w tamtych walkach pokazało, że oddział potrafi działać w trudnych warunkach i utrzymać spójność mimo zagrożenia.

Wejście Armii Czerwonej na te terenu w sierpniu 1944 roku nie zakończyło konspiracji, tylko zmieniło jej przeciwnika. Broński objął funkcję zastępcy, a później komendanta I Rejonu Obwodu AK Lubartów.

Na początku 1945 roku zorganizował dwudziestoosobowy oddział, który uderzał na posterunki milicji, urzędy bezpieczeństwa i lokalną administrację. Wiosną tego samego roku odbudował oddział bojowy.

Następnie wstąpił do struktur WiN i awansował na porucznika czasu wojny, a w maju objął komendę OPL II w Obwodzie WiN Lubartów "Leontyna", podporządkowując sobie lokalne patrole i grupy dywersyjne.

Walka bez końca

Po sierpniu 1945 roku wielu partyzantów decydowało się wyjść z konspiracji, licząc na normalne życie. Broński i jego podkomendni odrzucili tę drogę.

Represje wobec byłych żołnierzy podziemia i przekonanie o słuszności dalszej walki okazały się silniejsze niż chęć powrotu do jawnego życia. W tym czasie podlegał dowódczo Hieronimowi Dekutowskiemu "Zaporze" w ramach Inspektoratu Lublin i uczestniczył w odbudowie regionalnych struktur partyzanckich.

Rok 1947 przyniósł amnestię, z której władza liczyła na masowe rozbrojenie podziemia. Broński pozostał nieprzekonany i ujawnił zaledwie pięciu z około czterdziestu swoich żołnierzy.

We wrześniu tego roku Komenda Okręgu Lublin WiN mianowała go dowódcą oddziałów partyzanckich działających na bazie byłego Inspektoratu Lublin. Obszar dowodzenia podzielił z Mieczysławem Pruszkiewiczem "Kędziorkiem", przejmując tereny na północ od Lublina, podczas gdy "Kędziorek" odpowiadał za południe.

Straty poniesione po amnestii i spadek liczebności oddziałów do kilkudziesięciu ludzi zmusiły komendę WiN do wydania zakazu działań zaczepnych i nakazu ograniczenia się do samoobrony.

Ostatnia obława

Wiosna 1949 roku okazała się dla "Uskoka" ostatnim rozdziałem. Funkcjonariusze UB wraz z żołnierzami KBW wykryli bunkier ukryty w gospodarstwie Lisowskich w Dąbrówce i otoczyli go 21 maja.

Do negocjacji z Brońskim wysłano Jana Tataja, który wszedł do schronu, próbując przekonać go do poddania się. Rozmowa nie przyniosła skutku. Zamiast wyjść z rękami do góry, Broński zdetonował granat i zginął na miejscu, kończąc w ten sposób kilkuletnią walkę, którą wielu jego towarzyszy prowadziło aż do wyczerpania sił i ludzi.

Wybrane dla Ciebie