Niezłomny karzeł
Władysław Łokietek nie miał łatwego życia. Raz po raz musiał chwytać za broń, rzucając się w wir nieobliczalnych rozgrywek politycznych i militarnych. Był władcą niezłomnym, niebojącym się nikogo i niczego, odpornym na wszelkie przeciwności losu.
Jego najbardziej rzucającą się w oczy cechą był wyjątkowo niski wzrost, od którego wziął się zresztą jego przydomek. Nie przydawał mu on ani powagi, ani prestiżu wśród poddanych.
Tej fizycznej niepozorności towarzyszył jednak charakter ze stali. Łokietkowi nie brakowało uporu, woli walki i determinacji, dzięki którym dokonał rzeczy, jakich nie udało się zrealizować potężniejszym od niego władcom.
Nie bez powodu Jan Długosz napisał, że Władysław był duchowo i fizycznie niezmordowany w doprowadzaniu wszystkiego do końca. Trzeba jednak pamiętać, że portret księcia ma też drugą stronę.
Miał on bowiem trudny charakter, bywał chciwy i kierował się głównie własnym interesem oraz chęcią zysku. Dla części historyków pozostaje wręcz awanturnikiem i warchołem, który niejedną zbrodnię dopisał do swojego życiorysu.
Pająk, który uratował księcia
Determinacja Łokietka najlepiej ujawniła się wtedy, gdy wygnano go z kraju. Mimo utraty wszystkiego nie załamał się ani nie podupadł na duchu. Z tego okresu pochodzi jedna z najsłynniejszych legend związanych z jego osobą.
Według niej Władysław, uciekając przed wrogami, schronił się w jednej z jaskiń podkrakowskiego Ojcowa. Ocalić miał go pająk, który zasnuł wejście do groty gęstą pajęczą siecią. Widząc nienaruszoną pajęczynę, ścigający księcia siepacze uznali, że nikt nie mógł się tam ukryć, i ominęli wejście. Gdy napastnicy odeszli, Łokietek odetchnął z ulgą i po pewnym czasie bezpiecznie wyruszył w dalszą drogę.
Choć to tylko legenda, dobrze oddaje położenie księcia w najtrudniejszych latach jego życia. Był ścigany, osamotniony i zmuszony ukrywać się przed wrogami, którzy chcieli go zgładzić. A mimo to nie porzucił marzenia o odzyskaniu utraconej władzy.
Przez pół Europy
Nie sposób dziś z całą pewnością ustalić, jakie kraje odwiedził Łokietek podczas swojej tułaczki. Część historyków wskazuje, że na krótko zatrzymał się w Rzymie u papieża oraz na dworze wiedeńskim u króla Albrechta Habsburga.
Pewniejszy wydaje się jego pobyt na Rusi Halickiej, z której władcami był spokrewniony przez matkę i u których szukał pomocy zbrojnej.
Z całą pewnością Łokietek przebywał na Węgrzech, i to właśnie tam zyskał potężnych sojuszników. Tamtejsze możnowładztwo udzieliło mu wsparcia, które okazało się kluczowe podczas jego powrotu do Polski w 1304 roku. Bez tej pomocy niepozorny książę z Kujaw nie zdołałby odbudować swojej pozycji.
Po przekroczeniu granicy z Małopolską Łokietek ruszył wzdłuż dolin Popradu i Dunajca, zajmując Pławiec oraz kolejne okoliczne grody. Do jego wojsk garnęła się miejscowa ludność, przede wszystkim chłopi.
Jan Długosz nie bez powodu napisał później, że powracający książę miał armię złożoną bardziej z wieśniaków niż ze szlachty. To zaskakujące poparcie zwykłych ludzi pokazuje, jak bardzo Łokietek potrafił zjednywać sobie poddanych.
Powrót i krótka łaska dla Krakowa
W stosunkowo krótkim czasie Władysław zajął Wiślicę i Sandomierz, na trwałe umacniając się na ziemi sandomierskiej. Stamtąd dzieliło go już tylko kilka kroków od Krakowa, najważniejszego ośrodka Małopolski. Do stołecznego grodu przedsiębiorczy książę wkroczył w 1306 roku.
Od razu zaczął zjednywać sobie miejscowe władze, hojnie szafując przywilejami. Biskupowi krakowskiemu Janowi Muskacie potwierdził wszystkie swobody otrzymane wcześniej od króla Wacława II.
Mieszczan krakowskich zwolnił natomiast z licznych świadczeń na rzecz władzy i obdarzył uprawnieniami w zakresie sądownictwa. Książę chciał w ten sposób zapewnić sobie przychylność wpływowych grup w nowo zdobytym mieście.
Sielanka nie trwała jednak długo. Już w 1307 roku Łokietek odwołał część nadanych przywilejów, czym natychmiast zraził do siebie potężnych ludzi. Najbardziej dotknęło to biskupa Muskatę, który stracił odzyskane wcześniej wpływy.
To właśnie wtedy zaczął narastać konflikt, który wkrótce przerodził się w otwarty bunt. Niepozorny książę, który dzięki uporowi i sprytowi wrócił z wygnania i sięgnął po Kraków, miał się wkrótce przekonać, że utrzymanie władzy bywa trudniejsze niż jej zdobycie. A on sam nie zawaha się sięgnąć po najtwardsze środki, by rozprawić się z tymi, którzy ośmielą się stanąć mu na drodze.
Źródło
Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii" (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2026). Książkę można zakupić na empik.com pod tym linkiem.