Sycylijskie korzenie
W 1857 roku w sycylijskim miasteczku Lercara Friddi przyszedł na świat Francesco Sinatra, dziadek przyszłej legendy amerykańskiej muzyki. Z tej samej miejscowości wywodziła się rodzina Lucania, do której należał Charles "Lucky" Luciano, późniejszy przywódca amerykańskiego świata przestępczego.
Sinatrowie i Lucaniowie mieszkali przy tej samej ulicy. Chrzcili dzieci, zawierali małżeństwa i żegnali zmarłych w tej samej parafii. W niewielkim sycylijskim miasteczku ich drogi musiały się więc przecinać.
Nie zachowały się jednak dokumenty, które potwierdzałyby bliskie pokrewieństwo obu rodzin. Biografowie od lat zastanawiają się, czy ich przodków mogły łączyć inne więzi, lecz żadnej z tych hipotez nie udało się rozstrzygnąć.
Sam Sinatra konsekwentnie dystansował się od podobnych spekulacji. Nie zmieniało to faktu, że podczas jego kariery temat mafijnych znajomości powracał wielokrotnie.
Francis Albert Sinatra urodził się 12 grudnia 1915 roku w Hoboken w stanie New Jersey. Był jedynym dzieckiem Marty’ego i Dolly Sinatrów. Poród przebiegał dramatycznie. Lekarz musiał użyć kleszczy, które uszkodziły lewe ucho chłopca i pozostawiły blizny na jego twarzy oraz szyi.
Ślady te towarzyszyły mu przez całe życie. Podobnie jak problemy ze słuchem, które po latach miały wpłynąć na jeden z najbardziej dyskutowanych epizodów jego biografii.
Tawerna rodziców i ludzie półświatka
W czasach prohibicji właściciele lokali gastronomicznych stawali przed prostym, choć niebezpiecznym wyborem: przestrzegać zakazu sprzedaży alkoholu albo ryzykować konflikt z prawem, by utrzymać interes. Marty i Dolly Sinatra prowadzili w Hoboken tawernę, która bez alkoholu nie miała większych szans na powodzenie.
Ojciec Franka miał uczestniczyć w przewożeniu nielegalnego trunku. W ten sposób rodzina zetknęła się z ludźmi należącymi do miejscowego półświatka.
Przez pewien czas pod dachem Sinatrów mieszkał również Lawrence Garaventa, mężczyzna wielokrotnie zatrzymywany przez policję i skazywany na więzienie. Frank dorastał zatem w środowisku, w którym osoby mające konflikty z prawem nie były kimś obcym ani odległym.
Nie oznacza to, że jego rodzina należała do mafii. Młody Sinatra od początku obserwował jednak świat, w którym granica między legalnym biznesem a przestępczością pozostawała płynna, a odpowiednie znajomości często otwierały drzwi zamknięte dla innych.
Kariera w cieniu mafijnych znajomości
Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych Sinatra występował w orkiestrze Tommy’ego Dorseya. Współpraca przyniosła mu popularność, lecz podpisany kontrakt szybko stał się poważnym problemem. Jego warunki były dla wokalisty wyjątkowo niekorzystne i utrudniały rozpoczęcie samodzielnej kariery.
Z pomocą miał przyjść Willie Moretti, wpływowy gangster z New Jersey. Według późniejszych relacji wywarł na Dorseyu presję, po której umowę zmieniono na korzyść Sinatry. Zeznania składane podczas kolejnych przesłuchań wskazywały również, że Moretti i ludzie z jego otoczenia mogli pomagać piosenkarzowi w zdobywaniu następnych angaży.
Kontrowersje budziło także zwolnienie Sinatry ze służby wojskowej podczas II wojny światowej. Oficjalną przyczyną były problemy zdrowotne, w tym uszkodzenie ucha. Krytycy twierdzili jednak, że znaczenie mogło mieć również wsparcie wpływowych znajomych.
Podejrzenia te pojawiły się w wyjątkowo niekorzystnym momencie. Podczas gdy tysiące młodych Amerykanów walczyły na frontach, kariera Sinatry rozwijała się w zawrotnym tempie. Nawet bez jednoznacznych dowodów zwolnienie z wojska stało się kolejnym argumentem dla osób przekonanych, że piosenkarz korzystał ze szczególnej ochrony.
Spotkanie z Luckym Lucianem
W 1946 roku Sinatra odwiedził Hawanę, gdzie wystąpił przed grupą gości związanych z przestępczym półświatkiem. Podczas pobytu na Kubie spotkał osobiście Lucky’ego Luciano.
Wydarzenie odbiło się szerokim echem i na długo obciążyło reputację artysty. Spotkanie ze słynnym mafiosem trudno było przedstawiać jako zupełnie przypadkowe, zwłaszcza że nie był to jedyny człowiek ze świata przestępczego obecny w otoczeniu Sinatry.
Równie wymowna pozostawała jego znajomość z Williem Morettim. Gangster pojawiał się na występach wokalisty i miał swobodny dostęp do jego rodziny.
Podczas jednego z występów w nowojorskim klubie Copacabana zasiadł na widowni obok rodziców Sinatry. Nie wyglądał więc na przypadkowego wielbiciela, lecz na człowieka dobrze znanego artyście i jego najbliższym.
Wielka kariera i powracające podejrzenia
Mafijne znajomości nie przeszkodziły Sinatrze w zbudowaniu jednej z największych karier w historii amerykańskiej rozrywki. Po okresie zawodowych niepowodzeń przełom przyniosła mu rola w filmie "Stąd do wieczności". W 1953 roku otrzymał za nią Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego.
Także wokół zdobycia tej roli narosły jednak pogłoski. Część biografów sugerowała, że przy obsadzaniu Sinatry mogły pojawić się naciski ze strony jego mafijnych znajomych. Nie przedstawiono jednak dowodów, które jednoznacznie potwierdzałyby podobny scenariusz.
W kolejnych latach Sinatra nagrywał dla Capitol Records, współpracując między innymi z aranżerem Nelsonem Riddle’em. Wtedy ukształtował swój dojrzały styl: oszczędny, elegancki i oparty na niezwykłym wyczuciu rytmu oraz tekstu.
Podejrzenia o związki z mafią już nigdy go nie opuściły. Stały się częścią legendy Sinatry, choć nie zdołały przesłonić jego dorobku.
Bez względu na prawdziwy charakter tych znajomości pozostał jednym z najważniejszych wokalistów XX wieku i artystą, którego sposób interpretowania piosenek do dziś wyznacza standardy muzyki rozrywkowej.