WAŻNE
TERAZ

Zapomniana zbrodnia Chrobrego. Tak oślepił kuzyna

Ostatnie lata Adolfa Dymszy. Komik umierał w samotności

Zaczynał jako pomocnik notariusza, a po kilku latach śmiała się z niego cała Polska. Adolf Dymsza podbił przedwojenną scenę i kino, lecz po 1945 roku zapłacił wysoką cenę za występy w jawnych teatrach podczas okupacji.

Adolf Dymsza z żoną i córkamiAdolf Dymsza z żoną i córkami
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Od kancelarii do teatrzyków

Adolf Bagiński urodził się 7 kwietnia 1900 roku w Warszawie. Jego ojciec pracował na kolei, matka Matylda zajmowała się domem. Rodzice nie wiązali przyszłości syna ze sceną. Liczyli raczej, że zdobędzie porządny zawód i zapewni sobie spokojne życie.

Po ukończeniu Szkoły Handlowej Wawelberga Adolf zatrudnił się jako pomocnik w kancelarii notarialnej. Praca przy dokumentach szybko go jednak znużyła. Znacznie chętniej występował przed publicznością, tańczył i próbował swoich sił w amatorskich przedstawieniach.

Pierwsze kroki na scenie stawiał około 1917 roku. Nie miał jeszcze stałego angażu ani rozpoznawalnego nazwiska, ale nadrabiał ruchliwością, poczuciem rytmu i łatwością nawiązywania kontaktu z widownią.

Rok później pojawił się w niemym filmie "Roztargniony krawiec". Epizod nie zwrócił na niego większej uwagi. Bagiński nie zrezygnował. Jeździł między Warszawą, Grodnem i Mińskiem, występując w kolejnych teatrzykach i ucząc się fachu bezpośrednio na scenie.

Jak Bagiński został Dymszą

Około 1920 roku Adolf porzucił rodzinne nazwisko i zaczął przedstawiać się jako Dymsza. Pochodzenie pseudonimu pozostaje niejasne. Według jednej relacji wymyśliła go siostra artysty, Zuzanna. Inna wersja głosi, że nazwisko znalazł w kalendarzu dołączonym do "Kuriera Porannego".

Nowe nazwisko nie zapewniło mu od razu powodzenia. W lutym 1921 roku przyjęto go do kabaretu "Qui Pro Quo", jednej z najważniejszych warszawskich scen. Pierwsza próba wypadła na tyle słabo, że kierownictwo usunęło jego nazwisko z afisza jeszcze przed premierą.

Dymsza musiał szukać innych zajęć. Uczył tańca, prowadził zabawy jako wodzirej i przyjmował niewielkie role filmowe.

Startował też w popularnych wówczas maratonach tanecznych. Wolny czas spędzał na boisku. Grał w rezerwach Polonii Warszawa i w piłkarskiej drużynie złożonej z artystów.

Każde z tych zajęć rozwijało umiejętności, które później wykorzystywał na estradzie. Nauczył się panować nad ciałem, szybko reagować na zachowanie widowni i budować komizm za pomocą ruchu, gestu oraz mimiki.

W 1925 roku ponownie stanął na scenie "Qui Pro Quo". Tym razem publiczność nie pozwoliła o nim zapomnieć. Dymsza świetnie odnajdywał się w rewiach, skeczach i piosenkach pisanych przez Juliana Tuwima czy Mariana Hemara. Do 1931 roku wyrósł na jednego z najpopularniejszych komików warszawskiego kabaretu.

Dodek podbija kino

W 1929 roku aktor poślubił Zofię Olechnowicz. Narzeczeni potrzebowali specjalnego kościelnego indultu, ponieważ Zofia nie osiągnęła jeszcze wieku wymaganego wówczas do zawarcia małżeństwa.

Związek przetrwał wiele lat, choć rodzina przeżyła bolesne chwile. W latach trzydziestych troje dzieci Dymszów zmarło po grypie i związanych z nią powikłaniach. Później małżonkowie doczekali się kolejnych córek. Najmłodsza z nich, Anita, przyszła na świat w 1944 roku.

Na ekranie Dymsza odnosił coraz większe sukcesy. Grał w komediach "Każdemu wolno kochać", "Robert i Bertrand" oraz "Paweł i Gaweł". Widzowie pokochali jego sceniczną postać Dodka, sprytnego warszawiaka obdarzonego ciętym językiem, charakterystycznym chodem i niewyczerpanym zasobem min.

Komik nie potrzebował rozbudowanych dialogów, żeby rozśmieszyć salę. Wystarczał mu grymas, nagła zmiana głosu albo kilka kroków wykonanych w pozornie nieporadny sposób. Starannie kontrolował każdy ruch, choć na ekranie sprawiał wrażenie człowieka działającego pod wpływem chwili.

Szczyt przedwojennej popularności przyniósł mu "Dodek na froncie" z 1936 roku. Do września 1939 roku wystąpił w ponad dwudziestu filmach dźwiękowych. Zarabiał bardzo dobrze, a jego nazwisko przyciągało do kin tłumy.

Występy podczas okupacji

Po zajęciu Warszawy przez Niemców konspiracyjny Związek Artystów Scen Polskich wezwał aktorów do bojkotu jawnych teatrów. Dymsza nie podporządkował się zakazowi. Występował przed publicznością, choć wiedział, że środowisko może go za to po wojnie surowo osądzić.

Powody tej decyzji do dziś budzą spory. Aktor utrzymywał rodzinę i nie chciał porzucić zawodu, który był jego jedynym źródłem dochodu. Dla części kolegów podobne tłumaczenia nie miały znaczenia. Sam występ na scenie działającej za zgodą okupanta traktowali jako złamanie zawodowej solidarności.

Wojenna biografia Dymszy miała również inną stronę. Przez około pół roku ukrywał w Otwocku Mieczysława L. Kittaya, iluzjonistę żydowskiego pochodzenia. Narażał w ten sposób siebie i swoich bliskich. Powojenne sądy koleżeńskie znacznie częściej przypominały mu jednak o występach niż o pomocy udzielonej ściganemu człowiekowi.

Po wyzwoleniu ZASP zabronił Dymszy grania w Warszawie. Aktor miał również przekazywać piętnaście procent honorariów na Dom Aktora w Skolimowie. Jego nazwisko usuwano z afiszy, a w jego miejscu drukowano gwiazdki.

Dla człowieka, który przed wojną należał do największych gwiazd stolicy, była to dotkliwa kara. Dymsza musiał wyjechać z Warszawy i odbudowywać karierę poza miastem, z którym dotąd wiązało się całe jego życie zawodowe.

Powrót na scenę i ekran

Pracę znalazł w Łodzi. Występował tam między innymi w Teatrze Syrena i Teatrze Powszechnym. Publiczność nadal chciała go oglądać, dzięki czemu z wolna odzyskiwał dawną pozycję.

W 1948 roku zagrał w "Skarbie" Leonarda Buczkowskiego, jednej z pierwszych popularnych komedii powojennego kina. Film odniósł sukces i przypomniał widzom, że Dymsza wciąż potrafi rozbawić publiczność.

Od 1951 roku ponownie pracował w Warszawie. Przez ponad dwie dekady pozostawał aktorem Teatru Syrena, a od czasu do czasu występował również w Kabarecie "Wagabunda".

Najważniejszą powojenną rolę otrzymał w filmie "Nikodem Dyzma", którego premiera odbyła się 29 października 1956 roku. Dymsza zagrał bezrobotnego urzędnika, który dzięki przypadkowi, bezczelności i cudzej naiwności trafia na szczyty władzy. Postać Dyzmy pozwoliła mu połączyć komediowy talent z bardziej gorzką satyrą.

Film szybko zdobył popularność i pozostał jednym z najważniejszych tytułów w jego dorobku. Dla młodszych widzów, którzy nie pamiętali przedwojennego Dodka, właśnie Nikodem Dyzma stał się najważniejszą rolą aktora.

Ostatnie lata Dodka

Pod koniec lat sześćdziesiątych Dymsza coraz rzadziej pojawiał się przed kamerą. W 1968 roku zagrał jeszcze w radzieckim filmie "Arena", ale pogarszający się stan zdrowia utrudniał mu dalszą pracę.

Aktor tracił słuch, a choroba Alzheimera stopniowo odbierała mu pamięć i samodzielność. Ostatni okres życia spędził w domu opieki w Górze Kalwarii. Coraz gorzej rozpoznawał ludzi, choć przez dziesięciolecia jego twarz znała cała Polska.

Adolf Dymsza zmarł 20 sierpnia 1975 roku. Spoczął na Powązkach Wojskowych w Warszawie. Pozostawił po sobie dziesiątki ról, ale przede wszystkim stworzył postać Dodka, warszawskiego spryciarza, który jednym gestem potrafił rozbawić pełną salę.

Wybrane dla Ciebie