Syn piekarza z Sosnowca
Jan Kiepura urodził się 16 maja 1902 roku w Sosnowcu. Jego ojciec Franciszek prowadził piekarnię, a matka Maria zajmowała się domem.
Przyszły tenor nie dorastał jako cudowne dziecko pochłonięte wyłącznie muzyką. Grał w piłkę, trenował boks i działał w harcerstwie. Śpiewał również w szkolnym chórze, ale długo nie uważał tego za pomysł na życie.
Sport zostawił mu po sobie bolesną pamiątkę. Po jednej z bójek złamał nos, co później powodowało problemy z drogami oddechowymi i nawracającą chrypkę.
Nie przeszkodziło mu to w rozwijaniu głosu. Niektórzy słuchacze uznawali nawet, że lekka szorstkość dodawała jego tenorowi charakteru.
Muzyka zaczęła mieć większe znaczenie dopiero po spotkaniu z nauczycielem śpiewu. Kiepura zrozumiał wtedy, że głos może otworzyć mu drogę znacznie dalej niż sport.
Powstanie śląskie i studia prawnicze
Zanim stanął na scenie operowej, zaangażował się w walkę o granice odrodzonego państwa. W 1919 roku zgłosił się ochotniczo do I Pułku Strzelców Bytomskich i uczestniczył w pierwszym powstaniu śląskim.
Rodzinna piekarnia nie służyła wówczas wyłącznie do wypieku chleba. Przechowywano w niej broń i amunicję, a młody Kiepura pomagał przy przygotowywaniu karabinów maszynowych.
Po zakończeniu walk ojciec oczekiwał od niego bardziej przewidywalnej przyszłości. Jan rozpoczął więc studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim.
Równocześnie pobierał lekcje śpiewu, nie informując o tym rodziny. Uczył się między innymi u Wacława Brzezińskiego i Tadeusza Leliwy. Z czasem coraz mniej interesowała go kariera prawnika.
Pierwsze doświadczenia zdobywał w chórze warszawskiego Teatru Wielkiego. Nie zawsze podporządkowywał się dyrygentom. Z zespołu miał wylecieć po tym, jak samowolnie przedłużał swoje partie w "Halce".
Debiut, który otworzył Europę
Kiepura otrzymał poważną szansę w 1925 roku. We Lwowie wystąpił jako tytułowy bohater "Fausta" Charles’a Gounoda.
Debiut przesądził o dalszej drodze. Prawo zostało odsunięte na bok, a śpiew stał się zawodem.
Rok później pojawił się w wiedeńskiej Staatsoper jako Cavaradossi w "Tosce". Występ otworzył mu dostęp do scen, które wcześniej wydawały się nieosiągalne dla chłopaka z Sosnowca.
W kolejnych latach śpiewał między innymi w Berlinie, Mediolanie i Londynie. Występował także w nowojorskiej Metropolitan Opera oraz na Broadwayu.
Kiepura szybko zrozumiał, że sukces tenora nie musi ograniczać się do operowej widowni. Chętnie wychodził poza teatr i śpiewał dla ludzi zgromadzonych na ulicy. Występował z balkonów, okien hotelowych, a nawet z dachu samochodu.
Takie zachowanie nie odbierało mu prestiżu. Przeciwnie, budowało opinię artysty, który nie traktuje publiczności z dystansem i potrafi zamienić przypadkowe spotkanie w koncert.
Tenor dla tysięcy słuchaczy
Popularność Kiepury wykraczała daleko poza środowisko miłośników opery. Łączył wymagający repertuar z temperamentem gwiazdy rozrywki. Umiał zainteresować ludzi, którzy nigdy wcześniej nie kupili biletu do teatru muzycznego.
W 1942 roku wystąpił w Madison Square Garden. Koncertu miało wysłuchać ponad 40 tysięcy osób.
Tak wielka publiczność była czymś wyjątkowym dla śpiewaka operowego. Kiepura osiągnął skalę popularności kojarzoną dziś raczej z gwiazdami muzyki masowej.
Nie przestał też występować dla Polaków mieszkających za granicą. Ostatni koncert dał 13 sierpnia 1966 roku w Port Chester.
Dwa dni później zmarł na atak serca w Harrison pod Nowym Jorkiem. Miał 64 lata.
Zgodnie z jego wolą ciało przewieziono do Polski. Pogrzeb na warszawskich Powązkach zgromadził ogromny tłum, szacowany na około 200 tysięcy osób.
Pamięć o Kiepurze pozostała szczególnie żywa w Krynicy-Zdroju. To tam zbudował willę "Patria", a od 1967 roku odbywa się festiwal noszący jego imię.