Nicholas Winton. Makler, który uratował 669 dzieci

Tydzień na nartach miał być dla Nicholasa Wintona zwykłym zimowym urlopem. Jeden telefon sprawił jednak, że zamiast w szwajcarskich Alpach znalazł się w Pradze, gdzie tysiące uchodźców próbowały uciec przed nazistami. Podjęta tam decyzja pozwoliła ocalić 669 dzieci.

Nicholas WintonNicholas Winton
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Wyjazd Nicholasa Wintona do Pragi

Winton urodził się 19 maja 1909 roku w Londynie. Jego rodzice wywodzili się z rodziny żydowskiej, lecz jeszcze przed narodzinami syna przyjęli chrześcijaństwo.

W grudniu 1938 roku młody makler przygotowywał się do wyjazdu na narty. Plany przerwała wiadomość od Marie Schmolki, Doreen Warriner i Martina Blake’a, którzy pomagali uchodźcom przebywającym w Czechosłowacji. Brakowało im ludzi, a sytuacja pogarszała się z każdym dniem.

Winton zrezygnował z urlopu i pojechał do Pragi. Odwiedzał prowizoryczne obozy, w których przebywały rodziny wypędzone z Sudetów oraz ludzie uciekający z terenów opanowanych przez III Rzeszę.

Szczególnie dramatycznie wyglądało położenie najmłodszych. Winton uznał, że trzeba jak najszybciej znaleźć dla nich opiekunów w Wielkiej Brytanii i wywieźć je z kraju, zanim Niemcy przejmą nad nim pełną kontrolę.

Organizacja pomocy dla dzieci

Pierwszy punkt organizacyjny powstał w hotelowym pokoju przy placu Wacława. Nie było tam rozbudowanego biura ani urzędniczego zaplecza. Niewielka grupa wolontariuszy zbierała nazwiska, fotografie oraz dokumenty dzieci, kontaktowała się z władzami i planowała kolejne wyjazdy.

Winton nie prowadził akcji sam. Trevor Chadwick, Beatrice Wellington, Doreen Warriner, Tessa Rowntree i małżeństwo Sharpów odpowiadali za różne części przedsięwzięcia. Jedni działali w Pradze, inni negocjowali z brytyjskimi urzędnikami albo przygotowywali przejazd przez kolejne państwa.

Prawną możliwość przyjmowania młodych uchodźców stworzyła decyzja brytyjskiego parlamentu z listopada 1938 roku. Do kraju mogły przyjeżdżać osoby poniżej siedemnastego roku życia, ale każda z nich musiała mieć zapewnione miejsce pobytu oraz gwarancję finansową w wysokości pięćdziesięciu funtów.

Najwięcej problemów sprawiało znalezienie rodzin zastępczych. Winton wraz z matką przeglądał zgłoszenia, prowadził obszerną korespondencję i szukał miejsc w hostelach dla dzieci, których nie mógł od razu umieścić w prywatnych domach.

Z pomocą przyszła brytyjska prasa. Latem 1939 roku tygodnik "Picture Post" opublikował fotografie najmłodszych czekających na opiekunów. Po ukazaniu się materiału zaczęło przybywać rodzin gotowych przyjąć uchodźców.

Winton próbował zainteresować akcją także inne państwa. Pisał między innymi do prezydenta Franklina D. Roosevelta, prosząc, aby Stany Zjednoczone otworzyły granice dla części dzieci. Apel nie przyniósł skutku. Poza Wielką Brytanią wyraźną gotowość pomocy wykazała jedynie Szwecja.

Transporty do Wielkiej Brytanii

Zdobycie wiz i znalezienie opiekunów nie kończyło problemów. Pociągi musiały jeszcze przejechać przez państwa coraz mniej przychylne żydowskim uchodźcom.

Po listopadzie 1938 roku holenderskie władze zamknęły granice przed wieloma uciekinierami. Zatrzymanych odsyłano do Niemiec, co groziło załamaniem całej akcji.

Przełom przyniosły gwarancje wystawione przez Brytyjczyków. Tessa Rowntree wspólnie z Wintonem przygotowała trasę prowadzącą przez Holandię do portu Hook of Holland. Stamtąd dzieci płynęły do Wielkiej Brytanii, gdzie czekali na nie nowi opiekunowie.

Sam Winton spędził w Pradze około trzech tygodni. W styczniu 1939 roku wrócił do Londynu, aby organizować pomoc od strony brytyjskiej. Działania na miejscu kontynuowali przede wszystkim Trevor Chadwick i Doreen Warriner.

Ostatni transport z Pragi

Najtragiczniejszy rozdział tej historii rozpoczął się 1 września 1939 roku. Tego dnia z Pragi miała wyjechać grupa 250 dzieci. Dokumenty były gotowe, a w Wielkiej Brytanii znaleziono już dla nich miejsca.

Atak Niemiec na Polskę doprowadził do zamknięcia granic. Pociąg nie opuścił stacji. Według późniejszych ustaleń spośród wszystkich dzieci zapisanych na ten transport wojnę przeżyło tylko dwoje.

Także rodzice większości tych, którym udało się wcześniej dotrzeć do Wielkiej Brytanii, zginęli podczas Zagłady. Ocalone dzieci uniknęły śmierci, lecz wiele z nich już nigdy nie zobaczyło swoich najbliższych.

W ramach całej akcji wywieziono z Czechosłowacji 669 dzieci. Nazwisko człowieka, który pomagał przygotowywać ich podróż, przez następne dziesięciolecia pozostawało jednak niemal nieznane.

Odkrycie dokumentów Wintona

Po wojnie Winton nie opowiadał publicznie o wydarzeniach z Pragi i nie zabiegał o uznanie. Jego udział w akcji wyszedł na jaw dopiero w 1988 roku.

Żona Wintona znalazła na strychu pudło wypełnione listami, fotografiami i spisami dzieci. Dokumenty zainteresowały media, a część ocalonych po raz pierwszy dowiedziała się, kto pomagał organizować ich wyjazd.

Uznanie przyszło z opóźnieniem. W 2009 roku, gdy Winton obchodził setne urodziny, zorganizowano uroczystości przypominające przeprowadzoną przez niego akcję. 1 września specjalny pociąg pokonał historyczną trasę z Pragi do Anglii, a wśród pasażerów znalazły się osoby uratowane siedemdziesiąt lat wcześniej.

Nicholas Winton zmarł 1 lipca 2015 roku w Slough. Zimowa podróż, która miała prowadzić na narciarski stok, zaprowadziła go do Pragi i pozwoliła uratować życie setkom dzieci.

Wybrane dla Ciebie