Ostatnie chwile
Mallory i 22-letni Andrew "Sandy" Irvine wyszli z obozu VI z aparatami tlenowymi. Ich drogę obserwował z niższej części góry Noel Odell, który wspierał zespół szczytowy.
Około godziny 12.50 chmury na chwilę się rozsunęły. Odell zobaczył dwie sylwetki poruszające się po grani. Jedna z nich szybko pokonała skalny uskok, a druga podążała za nią.
Po chwili widok ponownie zasłoniły chmury. Odell nie mógł już śledzić dalszej drogi wspinaczy. Zauważył jedynie, że znajdowali się niżej i później, niż przewidywał plan.
Nie wiadomo też dokładnie, który z charakterystycznych uskoków widział. To ważne, ponieważ od tego zależy, jak blisko szczytu byli wtedy Mallory i Irvine.
Zagadka
Po południu pogoda się pogorszyła. Pojawił się silniejszy wiatr i zamieć.
Odell dotarł do obozu VI i próbował zwrócić na siebie uwagę wracających wspinaczy. Wołał i gwizdał, ale nie otrzymał żadnej odpowiedzi.
Wieczorem pozostali członkowie wyprawy wypatrywali świateł i sygnałów. Mallory i Irvine nie wrócili ani tej nocy, ani następnego dnia.
Przez kolejne dziesięciolecia ich dalszy los pozostawał całkowitą zagadką.
Ciało Mallory'ego
Pierwszy ważny ślad pojawił się w 1933 roku. Brytyjska wyprawa znalazła wysoko na górze czekan należący do Irvine'a.
Znacznie więcej wiadomości przyniosły poszukiwania z 1999 roku. Conrad Anker odnalazł ciało Mallory'ego na północnej ścianie Everestu, na wysokości ponad 8100 metrów.
Przy zwłokach zachował się fragment liny, a obrażenia wskazywały na poważny upadek. Najbardziej prawdopodobne jest więc, że Mallory i Irvine byli związani liną i podczas wypadku doszło do gwałtownego szarpnięcia.
To nadal nie rozwiązało najważniejszej zagadki. Położenie ciała nie mówi, czy Mallory spadł podczas próby wejścia na szczyt, czy już podczas zejścia.
Brak aparatu
Ekipa z 1999 roku szukała także aparatu, który Mallory miał ze sobą podczas ataku szczytowego. Nie znaleziono go przy ciele.
Pojawiło się więc przypuszczenie, że aparat mógł nieść Irvine. Gdyby zachowało się na nim zdjęcie wykonane na szczycie, mogłoby ono rozstrzygnąć spór trwający od stu lat.
Urządzenia jednak nie odnaleziono. Nie ma też pewności, czy film po tylu latach nadal nadawałby się do odczytania.