Po zamachu na Heydricha ukryli się w cerkwi. Nie wyszli z niej żywi

27 maja 1942 roku dwóch czechosłowackich spadochroniarzy zaatakowało Reinharda Heydricha w Pradze. Niemiecki dygnitarz zmarł osiem dni później, a okupanci rozpoczęli brutalne poszukiwania zamachowców. 18 czerwca niemieckie oddziały otoczyły cerkiew, w której ukrywało się siedmiu żołnierzy czechosłowackiego ruchu oporu. Wszyscy zginęli podczas wielogodzinnej walki.

Dawne wejście do krypty cerkwi Świętych Cyryla i Metodego w Pradze, fotografia z 2023 roku.Dawne wejście do krypty cerkwi Świętych Cyryla i Metodego w Pradze, fotografia z 2023 roku.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 4.0 | Ondřej Žváček

Operacja przygotowana na emigracji

Reinhard Heydrich był zastępcą protektora Rzeszy w Czechach i na Morawach oraz jednym z najważniejszych przywódców nazistowskiego aparatu terroru. Odgrywał też centralną rolę w organizowaniu Zagłady europejskich Żydów.

Plan zamachu opracowano przy udziale czechosłowackich władz emigracyjnych w Londynie i brytyjskich służb specjalnych. Akcja otrzymała kryptonim Anthropoid. Do jej wykonania wyznaczono dwóch żołnierzy: Słowaka Josefa Gabčíka i Czecha Jana Kubiša.

Przed przerzuceniem do okupowanego kraju przeszli odpowiednie szkolenie. Po wylądowaniu na spadochronach musieli rozpoznać trasę codziennych przejazdów Heydricha i znaleźć miejsce, w którym dałoby się go zaatakować.

W przygotowaniach pomagała im miejscowa konspiracja. Jej członkowie zapewniali żołnierzom schronienie, żywność i potrzebne informacje. Każdy taki kontakt narażał również rodziny gospodarzy na represje.

Zamach i śmierć Heydricha

Zamachowcy wybrali zakręt praskiej ulicy, na którym samochód Heydricha musiał zwolnić. Gdy 27 maja pojazd zbliżył się do tego miejsca, Gabčík próbował użyć broni maszynowej. Nie zdołał jednak oddać skutecznego strzału.

Kubiš rzucił w stronę samochodu ładunek wybuchowy. Eksplozja uszkodziła pojazd i ciężko zraniła Heydricha, który przeżył sam atak. Przewieziono go do szpitala, gdzie zmarł 4 czerwca 1942 roku.

Gabčík i Kubiš uciekli z miejsca zamachu. Dzięki pomocy członków podziemia znaleźli schronienie w prawosławnej cerkwi Świętych Cyryla i Metodego przy ulicy Resslovej.

Niemieckie władze rozpoczęły intensywne poszukiwania sprawców oraz masowe represje wobec mieszkańców protektoratu. Aresztowano i prześladowano osoby podejrzewane o związki z konspiracją. Odpowiedzialność za terror wobec ludności cywilnej ponosiły okupacyjne władze, które zarządziły odwet.

Siedmiu żołnierzy w jednej kryjówce

W cerkwi ukrywało się nie tylko dwóch wykonawców operacji Anthropoid. Schronienie znaleźli tam również Adolf Opálka, Josef Valčík, Jaroslav Švarc, Josef Bublík i Jan Hrubý. Łącznie przebywało w niej siedmiu czechosłowackich spadochroniarzy.

Pozostali żołnierze należeli do innych grup przerzutowych i wykonywali odmienne zadania. Wspólna kryjówka sprawiła jednak, że wszyscy znaleźli się w niebezpieczeństwie, kiedy niemieccy śledczy zaczęli rozpracowywać sieć ludzi pomagających konspiratorom.

Istotną rolę odegrał Karel Čurda, inny czechosłowacki spadochroniarz. Ujawnił Niemcom kontakty z osobami współpracującymi z podziemiem. Na podstawie tych informacji okupanci dokonali aresztowań i przesłuchań, które doprowadziły ich do cerkwi.

O świcie 18 czerwca niemieckie oddziały otoczyły świątynię oraz pobliskie ulice. Dysponowały zdecydowaną przewagą liczebną i odcięły obrońcom drogę ucieczki.

Walka w kościele i krypcie

Trzej żołnierze, Opálka, Kubiš i Švarc, bronili górnej części cerkwi, w rejonie chóru. Gabčík, Valčík, Bublík i Hrubý znajdowali się w podziemnej krypcie.

Po przełamaniu oporu na górze Niemcy skierowali działania przeciw krypcie. Próbowali dostać się do środka, wykorzystując również dostęp od strony ulicy. Czterej ukrywający się tam żołnierze nie mieli możliwości wycofania się z otoczonego budynku.

Walka zakończyła się śmiercią wszystkich siedmiu spadochroniarzy. Część poległa lub zmarła od odniesionych ran, pozostali odebrali sobie życie, aby nie dostać się do niewoli.

Niemieckie represje objęły także ludzi, którzy pomagali ukrywać żołnierzy. Stracono przedstawicieli wspólnoty prawosławnej, w tym biskupa Gorazda, a działalność Kościoła prawosławnego w protektoracie została zakazana.

Po wojnie cerkiew odnowiono. W jej krypcie urządzono miejsce pamięci poświęcone siedmiu poległym, a przygotowana przy niej ekspozycja przedstawia zarówno operację Anthropoid, jak i udział cywilnych współpracowników ruchu oporu.

Wybrane dla Ciebie