Tak walczono o czytelników w XIX wieku. Liczyła się sensacja

Pod koniec XIX wieku dwaj nowojorscy wydawcy zaciekle walczyli o czytelników. Joseph Pulitzer i William Randolph Hearst prześcigali się w wielkich nagłówkach, sensacyjnych historiach i efektownych ilustracjach. Symbolem ich rywalizacji stał się komiksowy Yellow Kid, a określenie "żółta prasa" zaczęto z czasem stosować do dziennikarstwa, w którym emocje często brały górę nad rzetelnością.

William Randolph HearstWilliam Randolph Hearst
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Pulitzer zdobywa setki tysięcy czytelników

Joseph Pulitzer kupił "New York World" w 1883 roku i szybko zmienił gazetę w jeden z najpopularniejszych dzienników w mieście.

"World" poruszał sprawy interesujące zwykłych nowojorczyków, opisywał biedę, przestępczość czy warunki życia w zatłoczonych kamienicach. Jednocześnie Pulitzer doskonale rozumiał, że dobra historia musi przyciągnąć uwagę już na ulicznym stoisku.

Na pierwszych stronach pojawiały się więc wielkie nagłówki i ilustracje, a szczególną popularnością cieszyły się bogato przygotowywane wydania niedzielne. W połowie lat 90. XIX wieku nakład "Worlda" sięgał setek tysięcy egzemplarzy.

Sukces Pulitzera zwrócił uwagę Williama Randolpha Hearsta.

Hearst rusza do walki

Hearst pochodził z bardzo zamożnej rodziny i miał już doświadczenie w prowadzeniu prasy. W 1895 roku kupił "New York Journal" i postanowił rzucić Pulitzerowi bezpośrednie wyzwanie.

"Journal" zaczął naśladować rozwiązania, które przyniosły sukces konkurentowi. Pojawiły się ogromne nagłówki, sensacyjne historie kryminalne, efektowne ilustracje i teksty napisane tak, aby wzbudzać jak największe emocje.

Hearst zaczął również podkupywać pracowników Pulitzera. Najgłośniejszym transferem było zatrudnienie rysownika Richarda F. Outcaulta, autora niezwykle popularnego komiksu "Hogan’s Alley". Jednym z jego bohaterów był łysy chłopiec w charakterystycznej żółtej koszuli, znany jako Yellow Kid.

"Żółte dziennikarstwo"

Pulitzer nie zamierzał rezygnować z popularnej postaci tylko dlatego, że jej twórca przeszedł do konkurencji. "World" zatrudnił George’a Luksa, który zaczął rysować własną wersję Yellow Kida. Przez pewien czas bohater pojawiał się więc jednocześnie w dwóch rywalizujących ze sobą gazetach.

Walka o komiks stała się symbolem znacznie większego konfliktu. To właśnie wtedy upowszechniło się określenie "yellow journalism", czyli "żółte dziennikarstwo". Z czasem zaczęto nim nazywać prasę, która próbowała zdobyć czytelników przede wszystkim sensacją.

Nie oznaczało to, że publikowane historie były zawsze zmyślone. Częściej prawdziwe wydarzenia przedstawiano w sposób przesadzony, jednostronny albo pozbawiony ważnego kontekstu. Nagłówek miał przede wszystkim przyciągnąć wzrok i wzbudzić emocje.

Idealne tematy

Pod koniec XIX wieku szczególnie dużo miejsca w amerykańskiej prasie zajmowała walka Kubańczyków o uniezależnienie się od Hiszpanii.

Gazety Hearsta i Pulitzera chętnie opisywały hiszpańskie represje. Hiszpanów przedstawiano jako brutalnych ciemiężycieli, a kubańskich powstańców jako bohaterów walczących o wolność.

Niektóre historie wyolbrzymiano, inne opierały się na wątpliwych informacjach. Im bardziej dramatyczny był przekaz, tym lepiej nadawał się na pierwszą stronę.

Prawdziwa eksplozja nastąpiła jednak w lutym 1898 roku.

Zatonięcie "Maine"

15 lutego amerykański pancernik USS "Maine" eksplodował w porcie w Hawanie. Zginęło ponad 260 członków załogi.

Nie było wówczas jasne, co spowodowało katastrofę. Amerykańskie dochodzenie uznało później, że eksplozję wywołała mina znajdująca się pod kadłubem, choć kwestia rzeczywistej przyczyny zatonięcia okrętu przez kolejne dziesięciolecia budziła spory.

Dla sensacyjnej prasy najważniejsze było jednak podejrzenie, że za tragedię mogą odpowiadać Hiszpanie. Gazety publikowały dramatyczne nagłówki i domagały się zdecydowanej reakcji. Katastrofa "Maine" stała się jednym z głównych tematów podsycających antyhiszpańskie nastroje w Stanach Zjednoczonych.

Kilka miesięcy później rozpoczęła się wojna amerykańsko-hiszpańska.

Czy gazety Hearsta wywołały wojnę?

Taką wersję wydarzeń powtarzano później wielokrotnie. Jest jednak zbyt prosta.

Prasa Hearsta i Pulitzera rzeczywiście podgrzewała nastroje, przedstawiała Hiszpanię w bardzo niekorzystnym świetle i chętnie publikowała historie sprzyjające zwolennikom interwencji.

Nie oznacza to jednak, że dwaj wydawcy samodzielnie doprowadzili Stany Zjednoczone do wojny. Kubański konflikt trwał od lat, w USA rosły nastroje antyhiszpańskie, a decyzja o rozpoczęciu działań wojennych należała do polityków.

Rywalizacja Hearsta i Pulitzera pozostawiła jednak trwały ślad w historii prasy. Pokazała, jak opłacalne może być przedstawianie wiadomości w najbardziej efektownej formie.

Yellow Kid dawno zniknął z pierwszych stron gazet, ale określenie "żółta prasa" przetrwało. Do dziś kojarzy się z dziennikarstwem, które w pogoni za zainteresowaniem odbiorców wybiera sensację, przesadę i emocje zamiast spokojnego przedstawiania faktów.

Wybrane dla Ciebie