To zdjęcie zna cały świat. Długo było źle podpisane

Jedno z najsłynniejszych zdjęć związanych z zamachem w Sarajewie przez dziesięciolecia przedstawiano jako fotografię aresztowania Gavrila Principa. W rzeczywistości mężczyzna prowadzony przez funkcjonariuszy nie był zabójcą arcyksięcia Franciszka Ferdynanda.

Aresztowanie w Sarajewie, 1914Aresztowanie w Sarajewie, 1914
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Schwytanie Pricipa

28 czerwca 1914 roku Gavrilo Princip zastrzelił w Sarajewie następcę tronu Austro-Węgier Franciszka Ferdynanda oraz jego żonę Zofię.

Po oddaniu strzałów został obezwładniony. Wokół zamachowca szybko zebrał się tłum, a część obecnych zaczęła go bić. Funkcjonariusze musieli nie tylko zatrzymać Principa, ale również ochronić go przed samosądem.

W chaosie aresztowano jeszcze jednego mężczyznę. To właśnie jego uwieczniono na fotografii, która później zaczęła uchodzić za zdjęcie pojmanego Principa.

Ferdinand Behr

Zatrzymanym był Ferdinand Behr, nazywany również Ferdo Berem. Znał Principa ze szkoły, ale nie należał do grupy przygotowującej zamach.

Według jego późniejszej relacji zobaczył, że schwytany Princip jest bity, i próbował powstrzymać napastników. Sam został wtedy zaatakowany, a następnie zatrzymany przez funkcjonariuszy.

Fotograf uchwycił moment, gdy Behra prowadzono przez wzburzony tłum. Na zdjęciu widać młodego mężczyznę otoczonego przez ludzi oraz umundurowanego funkcjonariusza próbującego zrobić przejście.

Kadr rzeczywiście powstał bezpośrednio po zamachu. Błędna była tylko tożsamość zatrzymanego.

Gazety

Zdjęcie szybko trafiło do prasy. 5 lipca 1914 roku wiedeński tygodnik "Wiener Bilder" opublikował je w dużym formacie, przedstawiając scenę jako aresztowanie sprawcy zamachu. Kilka dni później fotografia pojawiła się również w innym popularnym czasopiśmie.

Błędny opis zaczął być powielany. W jednych publikacjach mężczyznę przedstawiano jako Principa, w innych jako Nedeljka Čabrinovicia, który wcześniej tego samego dnia próbował zaatakować samochód arcyksięcia bombą.

Zdjęcie znakomicie pasowało do potrzeb ówczesnej prasy. Pokazywało zamieszanie, tłum i zatrzymanego mężczyznę w centrum wydarzeń. Dla czytelnika wyglądało jak fotografia wykonana dokładnie w chwili pojmania jednego z zamachowców.

Gdy podpis raz zaczął funkcjonować w obiegu, kolejne gazety i wydawcy po prostu go powtarzali.

Behr wyjaśnia pomyłkę

Prawdziwa tożsamość mężczyzny ze zdjęcia była znana już wiele lat temu. W 1930 roku Behr opisał swoją historię w sarajewskim czasopiśmie "Pregled". Wspominał, że na fotografii podpisanej jako aresztowanie Principa ze zdziwieniem rozpoznał samego siebie.

Wyjaśnił również, dlaczego został zatrzymany. Nie brał udziału w zamachu. Próbował jedynie powstrzymać bicie schwytanego Principa.

Zwracał też uwagę, że on i zamachowiec różnili się wyglądem. Princip był niższy i drobniejszy.

Kilka dekad później identyfikację Behra potwierdził historyk Vladimir Dedijer, autor obszernego opracowania poświęconego zamachowi w Sarajewie.

Mimo to błędny podpis nie zniknął.

Rozpowszechnienie fotografii

Fotografia była już wtedy szeroko rozpowszechniona. Trafiała do kolejnych gazet, książek, albumów, pocztówek i ekspozycji muzealnych.

Raz utrwalona informacja zaczęła funkcjonować niezależnie od późniejszych sprostowań.

Przez lata pojawiały się również nieścisłości dotyczące autora zdjęcia. Badania historyka fotografii Christopha Hamanna wskazują, że fotografię wykonał Walter Tausch, który dokumentował wizytę Franciszka Ferdynanda w Sarajewie oraz wydarzenia po zamachu.

Sam kadr nie został spreparowany ani zainscenizowany. Pokazuje autentyczne wydarzenie z 28 czerwca 1914 roku. Nie przedstawia jednak aresztowania Gavrila Principa.

Wybrane dla Ciebie