Trudne początki Netflixa. Historia, którą zapomniano

W 2000 roku Netflix był młodą firmą wysyłającą klientom płyty DVD pocztą i pilnie potrzebował pieniędzy. Według wspomnień jego założycieli przedstawiciele spółki zaproponowali Blockbusterowi przejęcie za 50 mln dolarów. Po latach ówczesny szef Blockbustera zakwestionował jednak wersję, według której była to formalna oferta odrzucona ze śmiechem.

Stacja Netflix na Comic-Con w San Diego w 2017 r.Stacja Netflix na Comic-Con w San Diego w 2017 r.
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 2.0 | Gage Skidmore

Problemy Netflixa

Netflix działał wtedy dopiero od około dwóch lat. Klienci zamawiali przez internet płyty DVD, które firma wysyłała pocztą. W modelu abonamentowym nie obowiązywały terminy zwrotu ani kary za przetrzymywanie filmów.

Usługa zdobywała klientów, ale jej rozwój był kosztowny. Firma musiała wydawać pieniądze na reklamę i pozyskiwanie nowych abonentów, zanim zaczęli oni przynosić regularne przychody.

Sytuację pogorszyło załamanie rynku firm internetowych. Marc Randolph wspominał później, że Netflix potrzebował kapitału i rozważał połączenie z większym graczem albo sprzedaż całego przedsiębiorstwa.

Blockbuster na horyzoncie

Naturalnym partnerem wydawał się Blockbuster. Na początku XXI wieku była to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na rynku wypożyczania filmów, z tysiącami sklepów i wielomiliardowymi przychodami.

Według relacji założycieli Netflixa przedstawiciele obu firm spotkali się w 2000 roku w Dallas. Pomysł miał być prosty: Blockbuster zachowałby swoją sieć wypożyczalni, a Netflix zająłby się działalnością internetową.

Kiedy rozmowa zeszła na cenę, Reed Hastings miał zaproponować około 50 mln dolarów za przejęcie Netflixa.

To właśnie z tego spotkania wyrosła później jedna z najsłynniejszych historii w świecie nowych technologii.

Czy Blockbuster naprawdę ich wyśmiał?

Marc Randolph opisywał po latach, że propozycja nie została potraktowana poważnie. Z jego wspomnień wynika, że przedstawiciele Netflixa odnieśli wrażenie, iż druga strona uznała cenę za niedorzeczną.

W tej wersji Blockbuster odrzucił możliwość kupienia firmy, która po latach miała całkowicie zmienić sposób oglądania filmów.

Problem w tym, że John Antioco, ówczesny prezes Blockbustera, przedstawiał wydarzenia inaczej. Twierdził, że nie uczestniczył w poważnych negocjacjach dotyczących przejęcia Netflixa, a spotkanie dotyczyło raczej możliwej współpracy obu firm.

Nie zaprzeczał, że do rozmowy doszło ani że mogła paść kwota 50 mln dolarów. Kwestionował natomiast popularną opowieść o formalnej ofercie kupna, którą Blockbuster miał po prostu wyśmiać i odrzucić.

Perspektywa Netflixa

Z perspektywy czasu 50 mln dolarów może wydawać się niewielką kwotą. W 2000 roku sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej.

Netflix był małą, nierentowną firmą działającą na rynku, którego przyszłość pozostawała niepewna. Blockbuster zarabiał przede wszystkim na ogromnej sieci tradycyjnych wypożyczalni i nie miał powodu zakładać, że właśnie taki model zostanie wkrótce wyparty.

Firma nie ignorowała zresztą internetu całkowicie. W 2004 roku uruchomiła własny program abonamentowy, a później rozwijała usługę Total Access, łączącą wypożyczanie przez internet ze sklepami stacjonarnymi.

Spór nie dotyczy więc tego, czy Blockbuster rozumiał istnienie rynku internetowego, ale tego, jak poważnie potraktował możliwość związania się z Netflixem na samym początku jego działalności.

Późniejszy los obu przedsiębiorstw sprawił, że niewielka rozmowa z 2000 roku urosła do rangi symbolu. Netflix stał się światowym gigantem, a Blockbuster zniknął z rynku, lecz o ich przyszłości nie przesądziło jedno spotkanie.

Wybrane dla Ciebie