Wulkan wybuchł z ogromną siłą. Zginęło 57 osób

18 maja 1980 roku doszło do jednej z najpotężniejszych erupcji wulkanicznych w historii Stanów Zjednoczonych. Północne zbocze Mount St. Helens osunęło się, wywołując gwałtowną eksplozję, która zniszczyła lasy na obszarze około 600 kilometrów kwadratowych. Wulkan stracił niemal 400 metrów wysokości, a katastrofa pochłonęła życie 57 osób.

Chmura erupcyjna Mount St. Helens 18 maja 1980 roku.Chmura erupcyjna Mount St. Helens 18 maja 1980 roku.
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | Donald A. Swanson

Wulkan zaczął zmieniać kształt

Pierwsze oznaki zbliżającej się erupcji pojawiły się w marcu 1980 roku. Mount St. Helens, położony w amerykańskim stanie Waszyngton, zaczął być wstrząsany przez coraz liczniejsze trzęsienia ziemi. 27 marca doszło do pierwszej od ponad stu lat erupcji, podczas której wybuchy pary przebiły pokrywę lodową na szczycie i wyrzuciły w powietrze popiół oraz fragmenty skał.

W kolejnych tygodniach wstrząsy i niewielkie eksplozje powtarzały się, ale naukowców szczególnie niepokoiło to, co działo się z północnym zboczem góry. Zaczęło się ono wyraźnie wybrzuszać, a prowadzone pomiary wykazały, że przesuwa się na zewnątrz nawet o około dwa metry dziennie.

Przyczyną tych zmian była magma, która przemieszczała się ku powierzchni i gromadziła wewnątrz wulkanu. Nie wydostawała się jeszcze na zewnątrz, lecz stopniowo rozpychała otaczające ją skały. Powstające w ten sposób podziemne wybrzuszenie nazywa się kryptokopułą.

Do połowy maja północne zbocze wysunęło się o około 140 metrów. Wulkanolodzy wiedzieli, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna. Obserwowali trzęsienia ziemi, mierzyli odkształcenia góry i analizowali wydobywające się z niej gazy. Nie byli jednak w stanie przewidzieć, kiedy dokładnie nastąpi katastrofa.

Osuwisko wywołało potężną eksplozję

18 maja o godzinie 8.32 rano wulkanem wstrząsnęło trzęsienie ziemi o magnitudzie 5,1. Kilkanaście sekund później niestabilne północne zbocze zaczęło się osuwać. Wraz z nim runęła część wierzchołka, a ogromne masy skał pomknęły w dół góry.

Było to największe osuwisko tego rodzaju odnotowane w historii. Lawina skalna przemieściła się na odległość ponad 20 kilometrów, zasypując znaczną część doliny rzeki North Fork Toutle.

Osunięcie zbocza odsłoniło znajdującą się pod nim rozgrzaną magmę i spowodowało gwałtowny spadek ciśnienia wewnątrz wulkanu. Uwięzione w skałach gazy i para wodna zaczęły się błyskawicznie rozprężać, wywołując potężną eksplozję.

Wybuch miał nietypowy przebieg. Zamiast skierować się przede wszystkim ku górze, ogromna masa gorących gazów, popiołu i rozdrobnionych skał uderzyła w kierunku północnym. Materiał wyrzucony podczas eksplozji przemieszczał się z prędkością co najmniej 480 kilometrów na godzinę, wyprzedzając wcześniejszą lawinę skalną.

Siła wybuchu była tak wielka, że na obszarze około 600 kilometrów kwadratowych powaliła lub spaliła lasy. Najbliżej wulkanu drzewa zostały całkowicie zmiecione. Dalej leżały połamane i przewrócone w jednym kierunku, a na obrzeżach zniszczonego obszaru pozostały osmalone pnie.

Zasięg erupcji

W tym samym czasie nad Mount St. Helens unosiła się olbrzymia chmura popiołu i gazów. W ciągu kilkunastu minut osiągnęła wysokość ponad 24 kilometrów. Erupcja trwała przez następne godziny, wyrzucając do atmosfery kolejne ogromne ilości materiału wulkanicznego.

Wiatr przenosił popiół na wschód, zasypując miasta i miejscowości oddalone o setki kilometrów. W Spokane, położonym około 400 kilometrów od wulkanu, w ciągu dnia zrobiło się tak ciemno, że panowały warunki przypominające noc. Opad popiołu utrudniał oddychanie, ograniczał widoczność i powodował poważne problemy komunikacyjne.

Po południu z powstałego krateru zaczęły również wypływać spływy piroklastyczne. Były to niezwykle gorące mieszaniny gazów, popiołu i fragmentów skał, które przemieszczały się po zboczach z prędkością dochodzącą do ponad 100 kilometrów na godzinę. Pokryły one kolejnymi warstwami materiału teren po północnej stronie wulkanu.

Drogi i mosty

Zagrożenie nie ograniczało się do bezpośredniego otoczenia góry. Wysoka temperatura stopiła część śniegu i lodu pokrywających zbocza, a uwolniona woda zaczęła mieszać się z popiołem, ziemią i fragmentami skał.

W ten sposób powstały lahary, czyli gwałtowne potoki błotno-gruzowe. Spływały dolinami rzecznymi, porywały drzewa, niszczyły drogi i zrywały mosty.

Największy lahar przemieszczał się doliną North Fork Toutle. Zasilany wodą wydostającą się z osadów pozostawionych przez osuwisko, stopniowo zwiększał swoją objętość. Niszczył napotkane zabudowania i mosty, a niesiony przez niego materiał dotarł do rzeki Cowlitz. Skutki katastrofy odczuwano więc również daleko od samego wulkanu.

Skutki erupcji

Erupcja całkowicie zmieniła wygląd Mount St. Helens. Przed katastrofą wulkan miał około 2950 metrów wysokości. Po osunięciu zbocza i eksplozji jego najwyższy punkt znajdował się na wysokości zaledwie 2549 metrów.

Dawny, niemal symetryczny szczyt zniknął. W jego miejscu powstał ogromny krater w kształcie podkowy, otwarty w kierunku północnym. Miał prawie trzy kilometry długości i około dwóch kilometrów szerokości.

Katastrofa pochłonęła życie 57 osób. Wśród ofiar znalazł się amerykański wulkanolog David Johnston, który obserwował aktywność góry ze stanowiska oddalonego o kilka kilometrów od szczytu. Zginął, gdy dotarła do niego niszczycielska fala gorących gazów i skał.

Mimo ogromnych strat erupcja dostarczyła naukowcom niezwykle cennych informacji. Przebieg pierwszych chwil katastrofy został częściowo utrwalony na fotografiach, a wcześniejsze pomiary pozwoliły odtworzyć zmiany zachodzące wewnątrz góry. Dzięki temu można było lepiej zrozumieć, w jaki sposób osunięcie zbocza prowadzi do gwałtownego wybuchu wulkanu.

Mount St. Helens nie przestał być aktywny po 18 maja. W następnych latach dochodziło do kolejnych, znacznie mniejszych erupcji. W latach 1980–1986 wewnątrz krateru stopniowo rosła kopuła zbudowana z gęstej lawy. Naukowcy nadal obserwowali wulkan, wykorzystując doświadczenia zdobyte podczas jednej z najbardziej niszczycielskich erupcji XX wieku.

Wybrane dla Ciebie