Przy oknie
Skradziona wersja "Krzyku" pochodziła z 1893 roku i należała do Galerii Narodowej. Obraz był już wtedy jednym z najbardziej rozpoznawalnych dzieł norweskiej sztuki.
Do kradzieży doszło w dniu otwarcia zimowych igrzysk olimpijskich w Lillehammer. Norwegia znajdowała się w centrum zainteresowania światowych mediów, a galeria prezentowała najważniejsze dzieła rodzimej kultury.
Przed igrzyskami "Krzyk" przeniesiono do mniejszej sali od strony ulicy, niedaleko głównego wejścia. Obraz znalazł się blisko okna, do którego można było dostać się z zewnątrz za pomocą drabiny.
To znacznie ułatwiło zadanie złodziejom.
Około godziny 6.30 pod budynkiem pojawili się dwaj mężczyźni. Przynieśli ze sobą drabinę skradzioną wcześniej z placu budowy.
Jeden z nich wspiął się do okna, wybił szybę i wszedł do środka. "Krzyk" wisiał tuż obok.
Włamywacz przeciął linkę zabezpieczającą obraz, podał go wspólnikowi i wydostał się tą samą drogą. Kamera zarejestrowała całe zdarzenie. Od pojawienia się sprawców do ich ucieczki minęło około 50 sekund.
Jedno z najważniejszych dzieł norweskiej sztuki zniknęło więc przy użyciu drabiny, nożyc i wybitego okna.
Na miejscu znaleziono nie tylko narzędzia, ale również pocztówkę. Na jej odwrocie sprawcy napisali po norwesku: "Takk for dårlig sikring", czyli "Dziękujemy za słabe zabezpieczenie".
Wiadomość szybko stała się jednym z najbardziej zapamiętanych elementów całej sprawy. Trudno było zresztą o bardziej trafny komentarz do kradzieży.
Złodzieje nie musieli pokonywać skomplikowanych systemów ochrony ani długo przygotowywać się do wejścia do budynku. Wystarczyło dostać się do okna, wybić szybę i przeciąć mocowanie obrazu.
Po kradzieży w Norwegii rozpoczęła się dyskusja o tym, jak dobrze chronione są najcenniejsze dzieła znajdujące się w państwowych zbiorach.
Ewentualna sprzedaż obrazu
"Krzyk" był zbyt znany, aby można go było wystawić na legalnej aukcji albo zaoferować zwykłemu kolekcjonerowi.
Norweska policja zwróciła się więc o pomoc do Scotland Yardu. W śledztwie uczestniczył Charles Hill, policjant specjalizujący się w przestępstwach związanych ze sztuką.
Hill udawał pośrednika reprezentującego zamożnego nabywcę. W ramach policyjnej operacji przekonywał osoby mające dostęp do obrazu, że może doprowadzić do zapłaty za jego zwrot.
Posłużono się przy tym nazwą J. Paul Getty Museum w Kalifornii, choć instytucja nie brała udziału w akcji. Miała jedynie uwiarygodnić historię przygotowaną przez policję.
Dzięki kontaktom z kolejnymi pośrednikami funkcjonariusze dotarli w końcu do miejsca, w którym przechowywano obraz.
7 maja 1994 roku policja odnalazła dzieło w Åsgårdstrand, nadmorskiej miejscowości położonej na południe od Oslo.
Obraz nie został poważnie uszkodzony. Podczas akcji zatrzymano trzy osoby. Od kradzieży minęły niespełna trzy miesiące.
Sprawa z 1994 roku bywa czasem mylona z innym napadem, do którego doszło dziesięć lat później. W 2004 roku z Muzeum Muncha skradziono inną wersję "Krzyku" oraz "Madonnę".
Kradzież z Galerii Narodowej zapamiętano jednak z innego powodu. Jedno z najbardziej znanych dzieł na świecie zniknęło w ciągu kilkudziesięciu sekund, a złodzieje sami podsumowali całą akcję krótką uwagą o słabych zabezpieczeniach.