Bilet za 20 dolarów
Mężczyzna pojawił się przy stanowisku Northwest Orient Airlines na lotnisku w Portland. Przedstawił się jako Dan Cooper i za gotówkę kupił bilet w jedną stronę do Seattle na lot 305. Wyglądał na około 40–45 lat.
Miał ciemny garnitur, białą koszulę, czarny krawat i mokasyny. Niósł niewielką walizkę typu attaché. Przed startem zamówił bourbon z wodą sodową.
Po starcie wręczył stewardesie Florence Schaffner kopertę. Kobieta początkowo schowała ją do torebki, sądząc, że pasażer próbuje z nią flirtować. Cooper zwrócił jej uwagę, że lepiej będzie, jeśli przeczyta wiadomość. Informował w niej, że ma bombę.
Gdy Schaffner usiadła obok, uchylił walizkę. Zobaczyła czerwone cylindry, przewody i baterię. Nigdy nie ustalono, czy ładunek był prawdziwy.
Era porwań
Dziś trudno sobie wyobrazić podobną sytuację, ale w 1971 roku kontrola na amerykańskich lotniskach wyglądała zupełnie inaczej. Między 1968 a 1974 rokiem amerykańskie linie lotnicze doświadczyły 130 porwań.
Był to czas, gdy uprowadzanie samolotów stało się na tyle częste, że zaczęło wymuszać poważne zmiany w ochronie lotnisk.
Cooper zażądał 200 tys. dolarów w banknotach po 20 dolarów oraz czterech spadochronów. Gdy Boeing wylądował w Seattle, wypuścił 36 pasażerów w zamian za pieniądze i sprzęt. Na pokładzie zatrzymał część załogi, w tym stewardesę Tinę Mucklow.
Kiedy Mucklow przyniosła okup, Cooper próbował dać jej część pieniędzy. Odmówiła, żartując, że stewardesom nie wolno przyjmować napiwków. Później próbował wręczyć drobne także pozostałym stewardesom. One również odmówiły.
Cztery spadochrony
Wśród dostarczonego sprzętu znalazł się przez pomyłkę zapasowy spadochron szkoleniowy, zszyty i nienadający się do skoku. Cooper zabrał go ze sobą razem z jednym spadochronem głównym.
Z linek sprawnego zapasowego spadochronu, który pozostawił w maszynie, zrobił mocowanie dla worka z pieniędzmi.
Po wypuszczeniu pasażerów polecił załodze lecieć w stronę Meksyku. Zażądał niskiej wysokości, niewielkiej prędkości i odpowiedniego ustawienia klap. Chciał wykorzystać tylne schody Boeinga 727.
Ten model miał je pod ogonem samolotu, dzięki czemu można było zejść z pokładu bez otwierania bocznych drzwi.
Skok w ciemność
Po ponownym starcie z Seattle załoga zamknęła się w kokpicie. Krótko po godz. 20 Cooper przestał odpowiadać.
Samolot leciał na południe, a tylne schody były opuszczone. Gdzieś między Seattle a Reno porywacz wyskoczył z pieniędzmi i spadochronem.
Gdy Boeing wylądował w Reno, Coopera na pokładzie już nie było. FBI przyjmowało, że skoczył nad południowo-zachodnią częścią stanu Waszyngton. Miał na sobie garnitur i półbuty, a użyty przez niego spadochron nie pozwalał na precyzyjne sterowanie.
Śledczy brali więc pod uwagę, że mógł nie przeżyć, nie był tak doświadczonym skoczkiem, jak później przedstawiała go legenda.
Pieniądze w piasku
Nie odnaleziono ciała, spadochronu ani reszty okupu. Dopiero 10 lutego 1980 roku. Ośmioletni Brian Ingram przygotowując z rodziną miejsce na ognisko nad rzeką Columbia, znalazł w piasku trzy zniszczone paczki dwudziestodolarówek.
Numery seryjne zgadzały się z okupem przekazanym Cooperowi. Łącznie było to 5800 dolarów.
Był to najważniejszy materialny ślad znaleziony poza samolotem, ale nie rozwiązał zagadki. Nie wiadomo, w jaki sposób pieniądze trafiły nad rzekę ani co stało się z pozostałą częścią okupu.
W Boeingu został natomiast czarny krawat marki J.C. Penney. Po latach uzyskano z niego próbkę DNA, lecz nie doprowadziła ona do identyfikacji porywacza. W ciągu pierwszych pięciu lat FBI sprawdziło ponad 800 podejrzanych.
Jednym z najbardziej znanych był Richard Floyd McCoy, który niespełna pięć miesięcy później dokonał podobnego porwania samolotu i uciekł ze spadochronem. FBI go wykluczyło, między innymi dlatego, że nie pasował do zgodnych ze sobą opisów Coopera przekazanych przez dwie stewardesy.
Pomylone nazwisko
Człowiek znany dziś jako D.B. Cooper nigdy tak się nie przedstawił. Na bilet wpisał nazwisko Dan Cooper. Inicjały "D.B." pojawiły się później wskutek medialnej pomyłki i zostały z nim na stałe.
FBI nadało sprawie kryptonim NORJAK, od Northwest Hijacking, czyli porwania samolotu Northwest. W lipcu 2016 roku, po 45 latach, agencja przestała przeznaczać na śledztwo aktywne zasoby.
Mimo setek sprawdzonych osób i tysięcy stron akt nie udało się ustalić, kim był człowiek, który wyszedł tylnymi schodami Boeinga 727 w listopadową noc 1971 roku.