Z sejfu zniknęły bezcenne insygnia. Złodzieja nigdy nie znaleziono

6 lipca 1907 roku w Dublin Castle odkryto, że z sejfu zniknęły bezcenne insygnia Orderu Świętego Patryka. Kradzież wyszła na jaw zaledwie cztery dni przed przyjazdem króla Edwarda VII. Odpowiedzialny za przechowywanie klejnotów urzędnik stracił stanowisko, ale sprawcy nigdy nie ustalono.

Żołnierze przed zamkiem w Dublinie w 1830 r.Żołnierze przed zamkiem w Dublinie w 1830 r.
Źródło zdjęć: © CC0 | Alphonse Dousseau

Ranga klejnotów

Tzw. irlandzkie klejnoty koronne nie należały do osobistej biżuterii króla. Były insygniami Orderu Świętego Patryka, ustanowionego w XVIII wieku dla irlandzkiej arystokracji.

W skład zestawu wchodziły między innymi bogato zdobiona gwiazda i odznaka wysadzane setkami kamieni szlachetnych. Regalia miały znaczenie ceremonialne i należały do Korony.

Ich kradzież była szczególnie kompromitująca, ponieważ dokonano jej nie w prywatnej rezydencji, lecz w Dublin Castle, siedzibie brytyjskiej administracji w Irlandii.

Sejf w zwykłej bibliotece

Za przechowywanie insygniów odpowiadał Sir Arthur Vicars, pełniący urząd Ulster King of Arms.

Problem polegał na tym, że sejf z klejnotami nie znajdował się w najlepiej zabezpieczonej części budynku. Gdy w Bedford Tower przygotowano nowe pomieszczenie skarbcowe, stary sejf okazał się zbyt duży, by go tam przenieść. Pozostał więc w bibliotece.

Vicars kontrolował dwa klucze do sejfu. Jeden nosił przy sobie, drugi przechowywał w domu.

Nie oznaczało to jednak, że dostęp do całego budynku miał wyłącznie on. Po pomieszczeniach poruszali się również inni pracownicy i osoby związane z urzędem.

Zniknięcie klejnotów

Ostatni raz regalia widziano 11 czerwca 1907 roku. Ich brak odkryto dopiero 6 lipca.

Tego dnia Vicars chciał umieścić w sejfie kolejny przedmiot. Po otwarciu zorientował się, że najcenniejszych insygniów nie ma. Zniknęła również biżuteria należąca do jego matki.

Ślusarze i policjanci nie znaleźli wyraźnych śladów włamania do sejfu. Pojawiło się więc podejrzenie, że złodziej znał budynek i potrafił dostać się do środka bez użycia siły.

Nie udało się nawet dokładnie ustalić, kiedy doszło do kradzieży. Między ostatnim potwierdzonym oglądem klejnotów a odkryciem ich braku minęło ponad trzy tygodnie.

Wielki skandal

Termin nie mógł być gorszy. 10 lipca do Irlandii mieli przybyć Edward VII i królowa Aleksandra. Insygnia planowano wykorzystać podczas uroczystości Orderu Świętego Patryka.

Wiadomość o ich zniknięciu wywołała więc ogromne poruszenie. Klejnoty przepadły z budynku pilnowanego przez administrację, policję i wojsko, a nikt nie potrafił powiedzieć, kiedy ani w jaki sposób zostały wyniesione.

Sprawa szybko stała się jednym z największych skandali związanych z Dublin Castle.

Konsekwencje

Na początku 1908 roku powołano komisję, która miała zbadać przede wszystkim zaniedbania przy przechowywaniu regaliów.

Największa odpowiedzialność spadła na Vicarsa. Komisja uznała, że nie zapewnił klejnotom odpowiedniej ochrony. W styczniu 1908 roku został odwołany ze stanowiska.

Ukarać opiekuna skarbca było jednak znacznie łatwiej niż znaleźć złodzieja.

Śledztwo nie dostarczyło dowodów pozwalających postawić komukolwiek zarzuty. W kolejnych latach pojawiały się nazwiska osób podejrzewanych o udział w kradzieży, ale żadnej z tych hipotez nie udało się udowodnić przed sądem.

Klejnotów nigdy nie odnaleziono

Jednym z ludzi, których później łączono ze sprawą, był Francis Shackleton, związany z Office of Arms i znający Vicarsa.

Podejrzenia nie wystarczyły jednak do wniesienia aktu oskarżenia. Jeszcze w 1913 roku przedstawiciele rządu przyznawali, że policja nie zdobyła materiału pozwalającego skierować sprawę do sądu.

Do dziś nie wiadomo, kto zabrał irlandzkie klejnoty koronne ani co się z nimi później stało.

Nie odnaleziono żadnego z najważniejszych skradzionych insygniów. Zamiast rozwiązanej zagadki pozostała więc kompromitująca historia o cennym skarbie przechowywanym w źle zabezpieczonym miejscu i śledztwie, które potrafiło wskazać zaniedbania, ale nie sprawcę.

Wybrane dla Ciebie