Worek, karton i taśma. Tak uratowano załogę Apollo 13 

Astronauci Apollo 13 mieli dość tlenu do oddychania, lecz w kabinie przybywało dwutlenku węgla. Zapasowe wkłady do oczyszczania powietrza nie pasowały do instalacji, z której korzystała załoga.

Swigert, Lovell and Haise dzień przed misjąSwigert, Lovell and Haise dzień przed misją
Źródło zdjęć: © Domena publiczna | NASA

Zamiast lądowania na Księżycu

11 kwietnia 1970 roku James Lovell, John Swigert i Fred Haise wyruszyli na Księżyc. Mieli dokonać trzeciego lądowania ludzi na jego powierzchni. Dwa dni później musieli skupić się na powrocie.

Wieczorem 13 kwietnia w module serwisowym eksplodował zbiornik tlenu nr 2. Zbiornik nr 1 również przestał działać.

Moduł dowodzenia stracił podstawowe źródło zasilania i wody. Astronauci wyłączyli część systemów i przenieśli się do modułu księżycowego Aquarius.

Zaprojektowano go dla dwóch osób na około dwa dni. Teraz miał zapewnić przetrwanie trzem astronautom przez mniej więcej cztery doby. Przez większość drogi powrotnej służył im jako łódź ratunkowa.

Kwadratowy wkład, okrągłe gniazdo

Instalacja Aquariusa usuwała z powietrza dwutlenek węgla wydychany przez astronautów. Gaz pochłaniały wkłady z wodorotlenkiem litu.

Ich zapas obliczono na krótki pobyt dwóch osób. Trzech astronautów zużywało go szybciej, a droga powrotna miała potrwać znacznie dłużej. Po około półtorej doby wskaźnik CO₂ pokazywał już 14,9 mmHg.

Dodatkowe wkłady znajdowały się w wyłączonym module dowodzenia. Nie można było ich jednak po prostu przełożyć: były kwadratowe, a gniazda w instalacji Aquariusa miały okrągły kształt.

Worek, karton i taśma

Inżynierowie na Ziemi musieli opracować adapter, który astronauci mogliby złożyć z rzeczy dostępnych na pokładzie. Do budowy posłużyły plastikowy worek, karton lub karty z dokumentacji, przewód ze skafandra i taśma klejąca.

Materiały te miały utworzyć kanał kierujący powietrze przez kwadratowy wkład. Taśma utrzymywała konstrukcję w całości i pomagała ją uszczelnić, a przewód łączył ją z obiegiem powietrza w skafandrze. Dwutlenek węgla nadal pochłaniał wodorotlenek litu we wkładzie.

NASA dysponowała na Ziemi kopiami potrzebnych elementów. Zespół zbudował adapter i sprawdził przepływ powietrza, zanim przekazał załodze instrukcję montażu.

Astronauci odtworzyli urządzenie w ciasnej kabinie Aquariusa, używając materiałów, które pierwotnie miały zupełnie inne zastosowanie. Ze względu na kształt konstrukcję nazwano "mailbox", czyli skrzynką na listy.

Po uruchomieniu układu wskazanie CO₂ spadło do około 1 mmHg. Testy naziemne wykazały też, że dodatkowe wkłady mogą wystarczyć do oczyszczania powietrza podczas powrotu.

Jeszcze trzeba było wrócić

Rozwiązanie problemu z dwutlenkiem węgla nie oznaczało końca kłopotów. Astronauci nadal oszczędzali wodę i energię.

Kontrolerzy zaplanowali manewr powrotu wokół Księżyca, a załoga pozostała w Aquariusie, dopóki nie mogła ponownie skorzystać z modułu dowodzenia.

Moduł księżycowy odrzucono około 70 minut przed wejściem w atmosferę. 17 kwietnia 1970 roku kapsuła Apollo 13 bezpiecznie wodowała.

Wybrane dla Ciebie