To nie był jeden pociąg
Orient Express rozpoczął kursy w 1883 roku jako przedsięwzięcie Compagnie Internationale des Wagons-Lits. Nie był jednak jednym składem, który przez dziesięciolecia jeździł tą samą trasą między Paryżem a Stambułem.
Wagony sypialne i restauracyjne włączano do pociągów obsługiwanych przez koleje różnych państw. W latach 30. pod nazwą Orient Express działało kilka połączeń prowadzących przez różne części Europy.
Jedne biegły przez Europę Środkową, inne przez Szwajcarię, Włochy i Bałkany. Łączyły zachód kontynentu między innymi z Budapesztem, Bukaresztem, Atenami i Stambułem.
Taka sieć sprzyjała podróżom dyplomatów i kurierów przewożących poufne dokumenty. Stąd wzięła się reputacja Orient Expressu jako "pociągu szpiegów". Literatura i kino później jeszcze ją wzmocniły.
Wojna rozcina połączenia
We wrześniu 1939 roku sytuacja zmieniła się niemal z dnia na dzień. Granice, które wcześniej przekraczano zgodnie z rozkładem jazdy, stały się granicami walczących państw.
Część tras została przerwana, inne działały już tylko na krótszych odcinkach. Po wejściu Włoch do wojny połączenia z Zachodem jeszcze bardziej się skurczyły. Wiosną 1941 roku, po niemieckim ataku na Bałkany, regularny luksusowy serwis łączący przedwojenną Europę praktycznie przestał istnieć.
Dlatego obraz Orient Expressu, który przez całą wojnę bez przeszkód woził agentów z Paryża do Stambułu, jest zbyt prosty. Przed wojną pociągi tej sieci rzeczywiście miały związki ze światem dyplomacji i wywiadu. W latach 1939–1945 sama sieć została jednak poważnie rozbita.
Tory nadal były potrzebne
Zniknięcie luksusowych składów nie oznaczało, że trasy straciły znaczenie. Wręcz przeciwnie. Linie prowadzące przez Bałkany i w stronę Turcji nadal były potrzebne wojsku, dyplomatom i administracji.
Na części dawnych tras kursowały pociągi przeznaczone dla personelu państw Osi. Koleją przewożono także pocztę, zaopatrzenie i surowce.
Partyzanci wielokrotnie atakowali infrastrukturę, a pod koniec wojny pojawiła się nawet obawa, że Niemcy mogą zniszczyć tunel Simplon, ważne przejście przez Alpy.
W czasie wojny bardziej od nazwy Orient Express liczyły się więc same tory. To o nie walczono, ich broniono i wykorzystywano do transportu.
Compagnie Internationale des Wagons-Lits poniosła przy tym duże straty. Setki wagonów zostały zniszczone, uszkodzone albo zaginęły. Dawny luksus ustąpił wojennym potrzebom.
Szpiedzy wracają po wojnie
Połączenia zaczęto odbudowywać jesienią 1945 roku, ale dawny świat już nie wrócił. Podróże były trudniejsze, granice bardziej pilnowane, a coraz większą rolę odgrywały koleje państwowe.
To właśnie z lat 50. pochodzi jeden z najlepiej udokumentowanych rozdziałów szpiegowskiej historii Orient Expressu. Amerykańscy kurierzy dyplomatyczni jeździli z Wiednia do Budapesztu i Bukaresztu, przewożąc tajne depesze oraz sprzęt dla placówek po drugiej stronie żelaznej kurtyny.
Dla bezpieczeństwa podróżowali parami i korzystali z osobnego wagonu sypialnego. Nie przypominało to jednak przedwojennego luksusu. Wagony zapewniały już koleje narodowe, a cała podróż miała przede wszystkim praktyczny charakter.