Od baletu do piosenki
Maria Pietruszyńska wychowała się w ubogiej rodzinie warszawskiego kolejarza. Jako dziecko uczyła się baletu przy Teatrze Wielkim. Dla rodziny liczył się także posiłek, który zapewniano uczennicom.
Na zawodowej scenie występowała już jako nastolatka, początkowo głównie tańcząc. Pierwsze próby śpiewu nie zapowiadały przyszłych sukcesów. Jeden z jej wczesnych numerów publiczność przyjęła tak źle, że szybko usunięto go z programu.
Z czasem znalazła repertuar, w którym ważniejsza od siły głosu była interpretacja. Śpiewała tak, jakby opowiadała słuchaczom osobistą historię. W lekkich piosenkach potrafiła wydobyć smutek.
Występowała pod pseudonimem Hanka Ordonówna, który stał się znacznie bardziej rozpoznawalny niż jej prawdziwe nazwisko.
Doświadczenie zdobywała w kabaretach i teatrach poza Warszawą. Najważniejsze okazało się jednak Qui Pro Quo, gdzie występowała przez osiem lat. Tam dopracowała swój sceniczny styl.
Nie potrzebowała przesadnych gestów, by utrzymać uwagę widowni. Liczyły się sposób wypowiadania słów, spojrzenie i umiejętność budowania nastroju.
Ogólnopolską popularność przyniosła jej piosenka "Miłość ci wszystko wybaczy" z filmu "Szpieg w masce". Utwór stał się jej znakiem rozpoznawczym. Przed wojną Ordonówna należała już do najważniejszych artystek polskiej estrady.
Pawiak, Wilno i zesłanie
W dniu niemieckiego ataku na Polskę śpiewała dla żołnierzy odjeżdżających z warszawskiego dworca. Jeszcze w 1939 roku Gestapo aresztowało ją za protest przeciwko niemieckiej propagandzie. Trafiła na Pawiak.
Po wyjściu z więzienia wyjechała z mężem do Wilna. Mieli nadzieję, że tam łatwiej przetrwają okupację. Wkrótce jednak znaleźli się pod władzą sowiecką. NKWD aresztowało oboje i wywiozło ich w głąb Związku Sowieckiego.
Ordonówna odmówiła przyjęcia sowieckiego obywatelstwa. Skierowano ją do ciężkiej pracy fizycznej.
W jednym z gospodarstw pracowała przy hodowli świń. Złe warunki odbijały się na jej zdrowiu: powróciła choroba płuc, z którą zmagała się już wcześniej.
Wolność odzyskała po zawarciu układu Sikorski–Majski. Występowała dla żołnierzy formującej się armii Andersa, wyczerpanych więzieniami, deportacją i tułaczką. Sama również pozostawała ciężko chora.
Pomoc dzieciom na uchodźstwie
Koncerty stopniowo zeszły na dalszy plan. Ordonówna zaangażowała się w opiekę nad polskimi dziećmi, które straciły rodziców albo zostały z nimi rozdzielone. Pomagała podczas ich ewakuacji ze Związku Sowieckiego.
Najmłodsi trafiali do obozów i ośrodków daleko od Polski. Potrzebowali jedzenia, opieki i bezpiecznego transportu. Artystka korzystała ze swoich kontaktów i znanego nazwiska, by zdobywać dla nich wsparcie.
Doświadczenia z tego okresu opisała w "Tułaczych dzieciach". Książkę wydała pod pseudonimem Weronika Hort. To najmłodsi uczestnicy wojennej wędrówki, a nie artystka, byli bohaterami tej książki.
Ostatnie lata
Ordonówna spędziła ostatnie lata życia w Bejrucie. Postępująca choroba ograniczała jej działalność i uniemożliwiała powrót do intensywnej pracy scenicznej.
Zmarła w 1950 roku na gruźlicę. Początkowo pochowano ją w Libanie. Po czterdziestu latach jej prochy sprowadzono do Warszawy i złożono na Powązkach.