Błąd, który wszystko zmienił
Piloci wiedzieli, że maszyna nie poradzi sobie z najwyższymi partiami gór. Wybrali więc niższą przełęcz, licząc na spokojny przelot ku chilijskiej stronie. Pogoda jednak nie sprzyjała, a silny wiatr zniósł samolot daleko na wschód, choć nikt na pokładzie tego nie podejrzewał.
Drugi pilot, który przeżył pierwsze chwile po uderzeniu, do końca był przekonany, że minęli już miasteczko Curicó. W rzeczywistości maszyna znajdowała się około 90 kilometrów dalej, niż wskazywały obliczenia. Pomyłka nawigacyjna zaważyła na losie wszystkich pasażerów.
Tuż przed katastrofą rugbiści żartowali i śpiewali, nie mając pojęcia o dramacie rozgrywającym się w kokpicie. Andy nieraz pochłaniały samoloty bez śladu. W 1947 roku zniknął tam brytyjski Star Dust, którego szczątki odnaleziono dopiero po ponad pół wieku.
Pułapka z lodu i śniegu
Głęboka zaspa częściowo zamortyzowała uderzenie kadłuba, ratując część pasażerów. Niedługo potem stała się jednak więzieniem, bo mróz nie odpuszczał ani na chwilę.
Biały kadłub zlewał się z otaczającą bielą, przez co z powietrza pozostawał niemal niewidoczny.
Radio z wraku okazało się bezużyteczne, ponieważ wymagało zasilania prądem przemiennym, którego rozbitkowie nie mieli skąd wziąć. Po ośmiu dniach usłyszeli za to przez odbiornik wiadomość, która odebrała im resztki nadziei. Władze przerwały poszukiwania, uznając, że nikt nie mógł przeżyć.
Ocaleni nie zamierzali się poddawać. Dwaj studenci medycyny składali prowizoryczne szyny z kawałków rozbitej maszyny. Z plastiku wyrwanego z kabiny powstały okulary chroniące oczy przed ślepotą śnieżną.
Fotele pełniły rolę noszy, materiału na rakiety śnieżne i posłań chroniących przed lodowatym podłożem. Nocą rozbitkowie oddawali mocz do piłek do rugby, byle tylko nie wychodzić na mróz. Każdy przedmiot z wraku zyskiwał nowe, ratujące życie zastosowanie.
Roberto Canessa i lekcja przetrwania
Roberto Canessa miał wówczas zaledwie 19 lat i dopiero zaczynał studia medyczne. Opatrywał rany, oczyszczał zakażenia i stabilizował złamania kolegów, choć brakowało mu i narzędzi, i doświadczenia. Po latach został cenionym kardiologiem dziecięcym, ratującym najmłodszych pacjentów.
Canessa miał własną teorię na temat tego, dlaczego niektórzy przeżyli. Twierdził, że nie zawsze decydowała siła fizyczna, lecz wewnętrzne przekonanie, że warto walczyć dalej. Ci, którzy najmocniej trzymali się sensu życia, znajdowali w sobie rezerwy niedostępne dla innych.
Tragedia uderzała w nich kolejnymi falami. Lawina zasypała ocalałych podczas snu i zabiła ośmioro ludzi, w tym kapitana drużyny oraz Gustava Nicholicha. Ci, którzy przeżyli, musieli odkopywać się spod śniegu w całkowitej ciemności.
Marsz po ratunek
Ratunek nie miał nadejść z nieba, więc rozbitkowie postanowili sami zejść po pomoc. Nieświadomi byli, że niespełna 21 kilometrów dalej stał opuszczony hotel z gorącymi źródłami. Wyprawa przez ośnieżone granie wymagała desperackiej odwagi.
Gdy Fernando Parrado i Canessa dotarli wreszcie do ludzi, dzieliła ich od pasterza rwąca rzeka. Parrado zapisał wiadomość na kartce, przywiązał ją do kamienia i przerzucił przez nurt na drugi brzeg. Ten prosty gest sprawił, że świat dowiedział się o ocalałych.
Podczas wędrówki Canessy jego ojciec krążył samolotem nad górami, biorąc udział w poszukiwaniach. Nie miał pojęcia, że jego syn żyje i właśnie zmierza ku ratunkowi. Spotkanie obu mężczyzn stało się jednym z najbardziej poruszających momentów całej historii.
Ocaleni co roku spotykają się 22 grudnia, by uczcić pamięć tych, którzy nie wrócili. W Chile rozgrywa się pamiątkowy mecz, nawiązujący do spotkania, które nigdy się nie odbyło.
Andy zachowały swoje sekrety, lecz historia szesnastu ludzi, którzy wrócili z lodowego piekła, pozostaje żywa.
Bibliografia
-R. Haverkate, Remembering the Unyielding Spirit of the Andes: A Visit to Montevideo’s Museum Commemorating the 1972 Plane Crash [https://www.realestate-in-uruguay.com/blog/andes-spirit-montevideo-museum-1972-plane-crash/]
-When dead reckoning became deadly: remembering the Andes air disaster [https://www.flightsafetyaustralia.com/2017/10/when-dead-reckoning-became-deadly-remembering-the-andes-air-disaster/]