Śmierć Marilyn Monroe. Zagadka, która nie daje spokoju od dekad

Marilyn Monroe miała 36 lat i wciąż planowała kolejne role. Gdy znaleziono ją martwą w domu w Brentwood, pojawiły się pytania o okoliczności jej śmierci. Wątpliwości nie rozwiało nawet ponowne zbadanie sprawy.

Marilyn MonroeMarilyn Monroe
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Coraz trudniejsza praca na planie

Na początku 1961 roku do kin trafił "The Misfits". Nikt wówczas nie przypuszczał, że będzie to ostatni ukończony film z udziałem Monroe. Aktorka wciąż należała do największych gwiazd Hollywood, ale problemy zdrowotne coraz częściej uniemożliwiały jej regularną pracę.

Wiosną 1962 roku rozpoczęła zdjęcia do "Something’s Got to Give". Wytwórnia 20th Century Fox liczyła na jej popularność, a rola miała pomóc Monroe odzyskać pozycję gwiazdy przyciągającej widzów do kin.

Prace szybko zaczęły się jednak opóźniać. Nieobecności aktorki utrudniały realizację zdjęć i stały się poważnym problemem dla studia.

Na początku czerwca wytwórnia rozwiązała z nią kontrakt. Prasa obarczała Monroe winą za kosztowne opóźnienia, co zaszkodziło jej reputacji. Jeszcze kilka lat wcześniej mogła narzucać producentom własne warunki; teraz musiała przekonywać ich, że jest w stanie pracować na planie.

Mimo utraty roli nadal udzielała wywiadów i rozmawiała o kolejnych projektach. Liczyła również na powrót do "Something’s Got to Give".

Zamknięte drzwi sypialni

Monroe zmarła w nocy z 4 na 5 sierpnia 1962 roku w swoim domu przy Fifth Helena Drive w Brentwood. W ciągu dnia kontaktowała się z osobami ze swojego otoczenia, a wieczór spędzała w domu. Na prośbę jej psychiatry, Ralpha Greensona, gospodyni Eunice Murray została tam na noc.

Około trzeciej nad ranem Murray zauważyła światło pod drzwiami sypialni. Pukała i wołała Monroe, ale aktorka nie odpowiadała.

Ponieważ drzwi były zamknięte, gospodyni zadzwoniła do Greensona. Lekarz przyjechał przed świtem i dostał się do pokoju przez okno. Znalazł Monroe martwą w łóżku.

Kilka godzin później wiadomość dotarła do mediów i obiegła świat. Od początku rozważano trzy możliwości: samobójstwo, przypadkowe przedawkowanie leków i przestępstwo.

Monroe nie zostawiła listu pożegnalnego. Jego brak podsycał wątpliwości, choć nie pozwalał rozstrzygnąć, co się wydarzyło.

Przy ocenie okoliczności śmierci większe znaczenie miały jej wcześniejsze kryzysy, przedawkowania leków i gwałtowne zmiany nastroju. Biuro koronera hrabstwa Los Angeles uznało samobójstwo za najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie.

Nie udało się jednak dokładnie odtworzyć wszystkich wydarzeń z ostatnich godzin życia Monroe. Niejasności w relacjach świadków podsycały kolejne teorie, a oficjalny werdykt nie zakończył dyskusji.

Powrót do sprawy po latach

Dwie dekady później prokuratura okręgowa w Los Angeles ponownie przeanalizowała sprawę. Skłoniły ją do tego powracające oskarżenia, że Monroe została zamordowana.

Nie znalazła jednak dowodów pozwalających podważyć wcześniejsze ustalenia.

Śledczy przyznawali, że na część pytań nadal nie potrafią odpowiedzieć. Samo istnienie niejasności nie potwierdzało wersji o zabójstwie, ale wystarczało, by spekulacje trwały. Z upływem lat coraz trudniej było oddzielić ustalone fakty od historii powtarzanych w książkach i prasie.

W poszukiwaniu zapowiedzi tragedii

Po śmierci Monroe zainteresowanie jej życiem zaczęło wykraczać daleko poza karierę filmową. Fotografie, filmy i ostatnie wywiady oglądano w poszukiwaniu oznak nadchodzącej tragedii. Gestom i wypowiedziom aktorki przypisywano znaczenia, których wcześniej w nich nie dostrzegano.

Obok wizerunku kobiety odnoszącej sukcesy pojawiał się obraz osoby samotnej, chorej i przytłoczonej oczekiwaniami Hollywood. Publiczność szukała odpowiedzi również na pytanie, dlaczego sława nie uchroniła jej przed kryzysem. Opowieści o prywatnych problemach Monroe przyciągały większą uwagę niż wyniki oficjalnego dochodzenia.

Wybrane dla Ciebie