Od emigranta do gwiazdy kina
Rodolfo Guglielmi urodził się w 1895 roku w Castellaneta na południu Włoch. Do Stanów Zjednoczonych wyjechał jako osiemnastolatek, bez konkretnego zawodu i pewnego źródła utrzymania. Nazwisko Valentino przyjął dopiero wtedy, gdy zaczął zabiegać o karierę przed kamerą.
Amerykańskie początki nie zapowiadały późniejszej sławy. Pracował jako ogrodnik i kelner.
Zarabiał również jako partner do tańca, dotrzymując towarzystwa zamożnym kobietom. Umiejętność poruszania się na parkiecie okazała się z czasem znacznie cenniejsza niż wszystkie dorywcze zajęcia.
Przed kamerą pojawił się w 1917 roku. Producenci dostrzegali jego charakterystyczną urodę, ale powierzali mu głównie niewielkie role podejrzanych cudzoziemców i filmowych łotrów.
Przez kilka lat pozostawał aktorem drugiego planu, którego twarz widzowie mogli kojarzyć, lecz nazwiska jeszcze nie zapamiętywali.
Przełom przyniósł film "The Four Horsemen of the Apocalypse" z 1921 roku. Valentino zatańczył w nim tango, a scena natychmiast zwróciła na niego uwagę publiczności.
Wystarczył jeden występ, aby człowiek dotąd spychany na dalszy plan stał się kandydatem do największych ról.
Wizerunek wielkiego kochanka
Jeszcze w tym samym roku na ekrany wszedł "The Sheik". Film utrwalił obraz Valentino jako namiętnego i niebezpiecznie pociągającego kochanka. Hollywood szybko zrozumiało, że właśnie takiego bohatera chcą oglądać kobiety.
Kolejne produkcje podtrzymywały ten wizerunek. Aktor pojawiał się w kostiumach, egzotycznych dekoracjach i historiach pełnych romansów. Jego popularność nie wynikała wyłącznie z urody.
Dobrze tańczył, potrafił poruszać się z elegancją i prezentował na ekranie typ mężczyzny odmienny od surowych amerykańskich bohaterów tamtej epoki.
Część prasy reagowała na tę fascynację niechęcią. Krótko przed śmiercią "Chicago Tribune" oskarżył Valentino o promowanie zniewieściałego wzorca mężczyzny. Dziennikarze twierdzili, że Amerykanie zaczynają naśladować jego wygląd i sposób bycia.
Valentino nie zignorował ataku. Odpowiedział wyzwaniem na pojedynek bokserski. Spór, który miał go ośmieszyć, tylko zwiększył zainteresowanie aktorem i umocnił jego pozycję wśród fanek.
Publiczność interesowała się również jego życiem prywatnym. Po dwóch nieudanych małżeństwach związał się z Polą Negri. Ich relacja regularnie trafiała do gazet, a każde wspólne pojawienie się dostarczało prasie kolejnego tematu.
Śmierć i pogrzeb Rudolpha Valentino
W sierpniu 1926 roku, niedługo po premierze "The Son of the Sheik", Valentino znalazł się w nowojorskim szpitalu. Przyczyną był pęknięty wrzód. Lekarze przeprowadzili transfuzję krwi, lecz stan aktora pogarszał się z powodu infekcji i zapalenia opłucnej przy sercu.
Pod budynkiem zaczęli gromadzić się fani. Czekali na komunikaty i śledzili każdą wiadomość o zdrowiu swojego idola. Valentino zmarł 23 sierpnia 1926 roku. Miał trzydzieści jeden lat.
Reakcja publiczności przekroczyła wszystko, czego wcześniej doświadczył przemysł filmowy.
Przed domem pogrzebowym przy Broadwayu pojawiły się tłumy. Kobiety niosły kwiaty, próbowały przedostać się do środka i wybijały szyby. Zamieszki opanowywała policja konna wspierana przez dodatkowych funkcjonariuszy.
Właściciel zakładu pogrzebowego podsycił atmosferę, wynajmując aktorów, którzy występowali jako honorowa warta wysłana przez Mussoliniego. Gdy pojawiła się plotka, że publiczności pokazano sobowtóra, musiał ją oficjalnie dementować.
Pola Negri przedstawiła się jako narzeczona zmarłego i zajęła miejsce głównej żałobniczki. Przy trumnie zemdlała, a wcześniej przygotowała kompozycję z lilii układających się w jej imię. Jej zachowanie stało się kolejnym elementem widowiska obserwowanego przez prasę.
Msza pogrzebowa odbyła się 30 sierpnia w kościele Saint Malachy’s na Manhattanie. W uroczystościach uczestniczyło około stu tysięcy osób. Ciało aktora przewieziono później do Kalifornii, gdzie zorganizowano drugi pogrzeb.
Valentino spoczął w grobowcu udostępnionym przez scenarzystkę June Mathis, która wcześniej pomogła mu zdobyć ważną rolę.
Miejsce miało służyć tylko tymczasowo, lecz stało się jego stałym grobem. Człowiek, który przyjechał do Ameryki bez pieniędzy i pozycji, odszedł jako pierwsza filmowa gwiazda żegnana przez tłumy w atmosferze zbiorowej histerii.