"Usłyszeli krzyk i ciszę". Najbardziej zagadkowe zniknięcie w USA

Miał dwadzieścia jeden lat, wracał z imprezy po ostatnim semestrze i wpadł autem do rowu gdzieś pośród pól południowo-zachodniej Minnesoty. Zadzwonił do rodziców, a nie na policję. Rozmawiali z nim przez czterdzieści siedem minut. Potem usłyszeli krótki okrzyk...

Brandon SwansonBrandon Swanson
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

Telefon w środku nocy

14 maja 2008 roku, mniej więcej o drugiej nad ranem, Brian i Annette Swansonowie odebrali telefon od syna. Brandon dopiero co skończył studia związane z energetyką wiatrową. Był to kierunek nietypowy nawet jak na Minnesotę najeżoną turbinami po sam horyzont.

Brandon wracał ze studenckiego świętowania. Wypił tego wieczoru, ale w jego głosie nie było słychać, że jest pijany.

Powiedział tylko tyle, że samochód wylądował w rowie, i poprosił, żeby ktoś go podwiózł. Wzywanie służb wydało mu się przesadą, bo jego chevrolet lumina utknął w dość osobliwej pozycji, zawieszony na skarpie tak, że część kół wisiała w powietrzu. Rodzice ubrali się więc i wyruszyli mu z pomocą.

Brandon był przekonany, że znajduje się gdzieś koło miasteczka Lynd. Umówił się z ojcem przed lokalem o nazwie Lyndwood Lounge.

Tyle że w Lynd go wcale nie było. Pomylił się o czterdzieści kilometrów, a żadna z czterech osób w obu samochodach jeszcze o tym nie wiedziała.

Czterdzieści siedem minut

Rodzice krążyli po pustych drogach i mrugali długimi światłami, licząc, że syn je dostrzeże. Brandon ze swojej strony robił dokładnie to samo, stojąc gdzieś pośród pól.

Żadna z tych dwóch par świateł nie spotkała się jednak z drugą. Później ustalono, że chłopak mógł wziąć kurs na czerwoną lampkę pulsującą na szczycie odległego silosu i pomylić ją ze znakiem cywilizacji w pobliżu obiecanego baru.

Po którymś z bezowocnych okrążeń Brandon postanowił dojść na umówione miejsce pieszo. Zostawił auto na skarpie i ruszył przed siebie, przez cały czas trzymając telefon przy uchu. Relacjonował ojcu, co właśnie mija. Wspomniał o jakimś płocie. Gdzieś w tle słychać było szum wody.

Rozmowa trwała już prawie godzinę, kiedy Brandon nagle krzyknął coś krótkiego, jakby się czegoś przestraszył albo na coś niespodziewanie natknął. Linia ucichła.

Brian wykrzykiwał imię syna do martwej słuchawki, a potem wybierał jego numer raz za razem. Telefon Brandona milczał już do końca.

Bezowocne poszukiwania

Policja zareagowała opieszale, bo zaginiony był dorosły, a po nocnej imprezie mógł przecież najzwyczajniej zasnąć u kolegi. Dopiero analiza logowań telefonu pokazała, jak bardzo Brandon się pomylił co do swojego położenia.

Sygnał nie prowadził wcale pod Lynd, lecz w okolice Taunton i Porter, a więc w zupełnie inny zakątek hrabstwa.

Na miejsce ściągnięto psy tropiące. Te podjęły trop i poprowadziły ratowników niemal pięć kilometrów polną drogą, obok opuszczonego gospodarstwa, aż nad brzeg rzeki Yellow Medicine.

Wszystko zdawało się do siebie pasować: płot, o którym mówił syn, szum wody słyszany w telefonie, głębiny sięgające trzech metrów. Najprostsza hipoteza brzmiała krótko: utonął.

Tyle że jeden z psów nie chciał stanąć nad wodą. Przeszedł na drugi brzeg i ciągnął dalej, jak gdyby Brandon zdołał pokonać rzekę i poszedł przed siebie. Szeryf nie zamierzał odpuszczać żadnej z wersji.

Przez trzydzieści dni codziennie przeczesywał ten sam, ponadtrzykilometrowy odcinek rzeki, posługując się łodziami, zaporami, końmi i quadami. Nie natrafiono na nic: ani na ciało, ani na plecak, ani na pojedynczy but.

Nowe prawo

Annette i Brian zaczęli co wieczór zapalać lampę na ganku. Drobiazg, gest dla nich samych i dla syna, gdyby jakimś cudem wracał o własnych siłach. Lampa pali się tak już od kilkunastu lat.

Sprawa Brandona obnażyła, jak wiele może kosztować policyjna rutyna w postępowaniu z zaginionymi dorosłymi. W Minnesocie uchwalono ustawę nazwaną jego imieniem, Brandon's Law, która nakazuje służbom natychmiast rozpoczynać poszukiwania, gdy okoliczności wskazują na realne zagrożenie. Od 2010 roku akta prowadzi stanowe biuro śledcze.

Wersji wciąż jest kilka i żadnej nie da się wykluczyć. Może wpadł do rzeki, której nie dostrzegł w ciemności. Może obszedł ją bokiem i zabłądził w polach, gdzie chłód i wyczerpanie zrobiły swoje. Może natknął się na kogoś, kogo lepiej było nie spotykać…

Wybór literatury

-Niewytłumaczalne zaginięcie Brandona Swansona. Ostatnie połączenie przyprawia o ciarki [https://www.fakt.pl/wydarzenia/niewyjasnione-znikniecie-brandona-swansona-zapis-ostatniej-rozmowy-przeraza/nfx04e2]

-Jedno z najbardziej zagadkowych zaginięć. Na jego skutek zmieniono prawo [https://noizz.pl/spoleczenstwo/jedno-z-najbardziej-zagadkowych-zaginiec-po-nim-zmieniono-prawo/rec7k5e]

Wybrane dla Ciebie