WAŻNE
TERAZ

Zapomniana zbrodnia Chrobrego. Tak oślepił kuzyna

Wybitna artystka. Zmarła z głodu w zakładzie psychiatrycznym

Była jedną z najzdolniejszych rzeźbiarek swojej epoki, a większą część życia spędziła zamknięta w zakładzie, do którego trafiła z woli najbliższych. Camille Claudel rzeźbiła dłonie, w które wierzył nawet sam Rodin, a potem przez trzydzieści lat czekała na listy, które nigdy nie przychodziły.

Camille ClaudelCamille Claudel
Źródło zdjęć: © Licencjodawca

W pracowni Augusta Rodina

Kiedy młoda Claudel chciała uczyć się rzeźby, najważniejsza paryska uczelnia artystyczna zatrzasnęła przed nią drzwi. École des Beaux-Arts nie przyjmowała wówczas kobiet, więc Camille trafiła do prywatnej Académie Colarossi.

Już sam ten szczegół mówi wiele o tym, z czym mierzyła się we Francji końca XIX wieku. Zdolności miała ogromne, ale system nie był dla niej przygotowany.

W pracowni Augusta Rodina dziewiętnastoletnia Camille wykonywała detale, które wymagały największej precyzji. Robiła dłonie i stopy do monumentalnych rzeźb, czyli partie, w których łatwo zdradzić brak wprawy. Rodin szybko docenił jej oko i pewność dłuta. Współpraca przerodziła się w coś znacznie głębszego.

Mistrz potrafił liczyć się z jej zdaniem przy własnych decyzjach twórczych, co w tamtych czasach nie było oczywiste. Camille nie pozostawała wyłącznie wykonawczynią cudzych pomysłów.

Wnosiła bowiem do pracowni świeże spojrzenie. Jej obecność zmieniała sposób, w jaki Rodin patrzył na rzeźbę.

W trójkącie

Związek Camille i Rodina trwał około siedmiu lat i był burzliwy od początku. Rzeźbiarz złożył nawet osobiste zobowiązanie wierności oraz wyłącznej opieki artystycznej, gdy Camille wróciła z Anglii. Na papierze brzmiało to jak przysięga. W praktyce niczego nie rozstrzygało.

Rodin nie potrafił bowiem zerwać wieloletniej więzi z Rose Beuret. Camille tkwiła w trójkącie, z którego nie było dobrego wyjścia.

Po aborcji w 1892 roku zakończyła intymną relację, choć korespondowali jeszcze przez kilka lat. Rana po tym rozstaniu nigdy się nie zabliźniła.

Wielu badaczy odczytuje rzeźbę "Wiek dojrzały" jako symboliczny zapis wyboru Rodina między dwiema kobietami. Camille miała stworzyć w niej obraz własnego dramatu.

Gdy spojrzymy na losy samego Rodina, widać gorzką ironię. Poślubił Rose dopiero po pięćdziesięciu trzech latach wspólnego życia, a ona zmarła dwa tygodnie po ślubie.

W cieniu mistrza

Choć krytycy dostrzegali w jej pracach pokrewieństwo ze stylem Rodina, rzeźby Camille uchodziły za bardziej liryczne. Wkładała w nie emocje, które potrafiła zamknąć w geście i ruchu. "Fala" stała się świadomym odejściem od estetyki mistrza. Claudel szukała w niej własnego, niezależnego głosu.

Niezależność miała jednak swoją cenę. Śmiałe i zmysłowe projekty utrudniały jej zdobywanie oficjalnych zamówień. Urzędnicy i mecenasi woleli dzieła mniej odważne, a jej finansowanie kulało. Talent nie wystarczał, by zapewnić spokojny byt.

W trudniejszych latach Camille utrzymywała się z projektowania lamp i popielniczek. Wykonywała drobne przedmioty użytkowe, gdy tymczasem narastał w niej lęk przed kradzieżą pomysłów. Niepokój mieszał się z prawdziwą biedą.

Mimo to w pracy zachowywała jasność myślenia, na co wskazują zachowane źródła.

Trzydzieści lat za murami

Najważniejszym sprzymierzeńcem Camille był jej ojciec. Kiedy zmarł, nikt nie zadał sobie trudu, by ją o tym powiadomić. Zaledwie tydzień po jego śmierci zabrano Camille z paryskiej pracowni i umieszczono w szpitalu psychiatrycznym. Dokument przyjęcia podpisali lekarz oraz brat.

Izolacja trwała trzy dekady. Brat Paul odwiedził siostrę zaledwie dwanaście razy, a matka i siostra nie przyjechały ani razu.

Matka dodatkowo ograniczyła jej korespondencję wyłącznie do listów od brata. Camille pisała, prosiła o powrót do rodzinnego domu i miała po swojej stronie nawet opinię lekarza, lecz rodzina pozostawała głucha na te błagania.

Personel szpitala wielokrotnie proponował, by Camille wypisać. Za każdym razem rodzina odmawiała. Dawna przyjaciółka Jessie Lipscomb odwiedziła ją i wprost stwierdziła, że Claudel nie jest obłąkana. W 1914 roku pacjentki przeniesiono w głąb kraju z obawy przed nacierającymi wojskami niemieckimi.

Paul przyjechał do siostry jeszcze w czasie okupacji w 1943 roku, ale zabrakło go zarówno przy jej śmierci, jak i na pogrzebie. Camille odeszła samotnie, po latach milczenia bliskich. Jej rzeźby przetrwały i dziś budzą zachwyt.

Bibliografia

- "Nigdy by się nie spodziewała, że rodzina jej to zrobi". Dramatyczne losy słynnej artystki [https://polskieradio24.pl/artykul/3295621,nigdy-by-sie-nie-spodziewala-ze-rodzina-jej-to-zrobi-dramatyczne-losy-slynnej-artystki]

- Camille Claudel i Auguste Rodin – pasja, namiętność, dramat [https://niezlasztuka.net/o-sztuce/camille-claudel-i-auguste-rodin-pasja-namietnosc-dramat/]

Wybrane dla Ciebie