Zabrakło go na liście śmierci. Tak przeżył Katyń

Wiosną 1940 roku z obozu w Kozielsku wywożono kolejne grupy polskich oficerów. Większość trafiała do Katynia, gdzie funkcjonariusze NKWD zabijali ich strzałem w tył głowy. Zdzisław Peszkowski znalazł się jednak w transporcie skierowanym w inną stronę. Ocalenie nadało kierunek całemu jego późniejszemu życiu.

Zdzisław Peszkowski i Arturo MarimZdzisław Peszkowski i Arturo Marim
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons 3.0 | Mariusz Kubik

Dzieciństwo i działalność harcerska

Urodził się 23 sierpnia 1918 roku w Sanoku. Z harcerstwem związał się jako dziesięcioletni chłopiec, składając przyrzeczenie przed Krzyżem Powstańczym na miejscowym cmentarzu.

Służba, odpowiedzialność i pamięć o zmarłych nie były dla niego pustymi hasłami. Prowadził drużyny, organizował uroczystości i zdobywał kolejne stopnie instruktorskie. Po maturze wybrał wojsko i rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Kawalerii w Grudziądzu.

Niewola sowiecka i obóz w Kozielsku

We wrześniu 1939 roku Peszkowski służył w 20. Pułku Ułanów. Po wkroczeniu Armii Czerwonej dostał się do niewoli, a następnie trafił do Kozielska.

Polscy oficerowie nie wiedzieli, jaki los przygotowało im NKWD. Wiosną 1940 roku więźniowie zaczęli znikać z obozu. Wywożono ich niewielkimi grupami, zapewniając, że jadą do innego miejsca odosobnienia albo wracają do kraju.

W rzeczywistości większość transportów kierowano w okolice Katynia. Tam oficerów mordowano i grzebano w zbiorowych dołach.

Peszkowski opuścił Kozielsk 12 maja w jednej z ostatnich grup. Pociąg nie pojechał jednak do Katynia. Około 250 jeńców przewieziono przez Pawliszczew Bor do obozu w Griazowcu.

Dlaczego właśnie tych ludzi oszczędzono, nigdy jednoznacznie nie wyjaśniono. Peszkowski przeżył zagładę obozowych kolegów, choć niewiele wcześniej dzielił ich los.

Służba w Armii Andersa

Po układzie Sikorski–Majski odzyskał wolność i dołączył do tworzącej się w Związku Sowieckim armii generała Władysława Andersa. Powrócił do kawalerii, lecz wkrótce powierzono mu inne zadanie.

Zajął się polskimi dziećmi ewakuowanymi z ZSRR. Organizował dla nich szkoły i drużyny harcerskie w Iranie, Indiach, Palestynie oraz Afryce Wschodniej. Wielu jego wychowanków straciło rodziców i przeszło przez głód, deportacje oraz sowieckie obozy.

Peszkowski pomagał im odzyskać poczucie bezpieczeństwa. Harcerstwo, które ukształtowało go przed wojną, stało się teraz narzędziem odbudowywania życia najmłodszych uchodźców.

Kapłaństwo i pamięć o Katyniu

Po wojnie nie wrócił od razu do Polski. Studiował w Wielkiej Brytanii, a następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie wstąpił do polskiego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1954 roku.

Jako duchowny nadal pracował z harcerzami, ale najważniejszą częścią jego działalności stała się pamięć o zbrodni katyńskiej. Został kapelanem Rodzin Katyńskich i przez dziesięciolecia przypominał o oficerach, których wywieziono z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa.

Nie domagał się zemsty. Mówił o przebaczeniu, lecz podkreślał, że nie może ono oznaczać przemilczenia winy ani rezygnacji z prawdy.

Komunistyczne władze obserwowały jego działalność z niepokojem. Służba Bezpieczeństwa kontrolowała korespondencję rodziny, zbierała informacje o jego pobycie za granicą i próbowała ustalić zakres kontaktów z Polską.

Ostatnie lata Zdzisława Peszkowskiego

Po upadku komunizmu ksiądz Peszkowski mógł otwarcie uczestniczyć w uroczystościach katyńskich i zabiegać o godne upamiętnienie ofiar. Stał się jednym z najważniejszych strażników pamięci o zamordowanych oficerach.

Zmarł 8 października 2007 roku w Warszawie. Spoczął w Panteonie Wielkich Polaków w Świątyni Opatrzności Bożej.

Na jego grobie umieszczono harcerskie pozdrowienie: "Czuwaj!". Trudno o lepsze podsumowanie życia człowieka, który ocalał z Kozielska i przez następne dziesięciolecia pilnował, aby zamordowani koledzy nie zostali zapomniani.

Wybrane dla Ciebie