Frampol przed niemieckim nalotem
Miasto wyróżniało się regularnym układem ulic. W samym środku znajdował się kwadratowy rynek, od którego odchodziły proste drogi.
Z dużej wysokości plan Frampola był wyjątkowo czytelny. Ratusz stojący na środku rynku tworzył łatwy do rozpoznania punkt orientacyjny.
Ta regularność stała się później jednym z najważniejszych argumentów zwolenników tezy, że Niemcy potraktowali miasto jak poligon. Piloci mogli łatwo oceniać celność zrzutów i porównywać zdjęcia wykonane przed atakiem z fotografiami ruin.
W dniach poprzedzających nalot nad Frampolem pojawiały się samoloty niemieckie. Zrzucano pojedyncze bomby, a maszyna rozpoznawcza fotografowała zabudowę.
Takie działania wskazują, że atak nie był przypadkowy. Niemcy znali układ miasta i przygotowali się do uderzenia.
Nie wiadomo jednak, jaki dokładnie cel postawiło przed lotnikami dowództwo. Brakuje dokumentu, który jednoznacznie potwierdzałby zamiar przeprowadzenia eksperymentu na bezbronnym miasteczku.
Bombardowanie Frampola 13 września 1939 roku
Nalot rozpoczął się po południu. Dokładna godzina pozostaje niepewna, ponieważ relacje mieszkańców różnią się od siebie.
Świadkowie podawali także rozbieżne liczby samolotów. W niektórych wspomnieniach pojawiało się kilka maszyn, w innych całe dziesiątki.
Podobny problem dotyczy liczby zrzuconych bomb. Powtarzana czasem informacja o 700 tonach ładunków jest trudna do pogodzenia ze skalą bombardowań znacznie większych miast.
Bardziej prawdopodobny wydaje się atak przeprowadzony w kilku falach. Bombowce mogły spokojnie wracać nad cel, ponieważ Frampol nie posiadał obrony przeciwlotniczej.
Najpierw spadały ładunki burzące, które uszkadzały dachy i ściany. Następnie bomby zapalające rozniecały ogień w drewnianej zabudowie.
Pożar szybko objął ścisłe centrum. Ratusz zniknął, a wokół rynku pozostały wypalone działki i sterty gruzu.
Kilka dni później niemiecki samolot ponownie sfotografował miasto. Zdjęcia pozwalały ocenić rozmiar zniszczeń i skuteczność przeprowadzonego bombardowania.
Dlaczego zginęło tak niewielu mieszkańców
Nalot zniszczył większość zabudowy Frampola. Najczęściej podaje się, że uszkodzeniu lub spaleniu uległo około 80 procent miasta.
Ocalał kościół oraz część murowanych budynków. Drewniane domy nie miały większych szans w starciu z bombami zapalającymi.
Liczba zabitych była jednak znacznie niższa, niż można byłoby oczekiwać po rozmiarze zniszczeń. W wielu opracowaniach pojawia się informacja o około 10 ofiarach.
Mieszkańcy wcześniej przygotowali system ostrzegania. Na wzgórzach wokół miasta czuwali obserwatorzy, wśród których znajdowali się harcerze i miejscowa młodzież.
Gdy zauważano niemieckie samoloty, natychmiast przekazywano alarm. Wielu ludzi opuszczało zabudowę i chroniło się poza miastem.
Ofiarami zostawali częściej przyjezdni oraz żołnierze przechodzący przez Frampol. Nie znali miejscowych sygnałów i dróg ewakuacji.
Prosta organizacja pozwoliła ocalić wielu mieszkańców. Nie uratowała jednak ich domów ani centrum miasta, które po nalocie trzeba było budować niemal od początku.
Czy Frampol był poligonem Luftwaffe
Po wojnie bombardowanie zaczęto przedstawiać jako świadomy eksperyment niemieckiego lotnictwa. Regularny plan miasta, wcześniejsze loty rozpoznawcze i brak obrony dobrze pasowały do tej interpretacji.
Zwolennicy tej wersji wskazują także na sposób prowadzenia ataku. Bomby spadały na centrum, choć ważniejsze dla ruchu wojskowego były drogi przebiegające przez okolice Frampola.
Inni badacze podkreślają, że w rejonie poruszały się oddziały polskie. Ich obecność mogła wystarczyć niemieckiemu dowództwu do uznania miasteczka za cel wojskowy.
Nie rozstrzyga to jednak wszystkich wątpliwości. Skala zniszczenia centrum wydaje się trudna do wyjaśnienia wyłącznie chęcią zatrzymania maszerujących żołnierzy.
Frampol nie był też jedyną miejscowością na Lubelszczyźnie bombardowaną w tych dniach. Luftwaffe uderzała również w inne miasta pozbawione skutecznej ochrony.