Założył mundur esesmana. Tak uciekł z Auschwitz

Czterech więźniów w mundurach SS wsiadło do skradzionego samochodu i ruszyło w stronę głównej bramy Auschwitz. Za kierownicą siedział Kazimierz Piechowski, więzień numer 918. Gdy strażnicy nie otworzyli przejazdu, wydał im po niemiecku stanowczy rozkaz. Szlaban się podniósł, a uciekinierzy opuścili obóz w biały dzień.

Kazimierz PiechowskiKazimierz Piechowski
Źródło zdjęć: © Domena publiczna

Kazimierz Piechowski przed wojną

Kazimierz Piechowski urodził się w 1919 roku w Rajkowach pod Tczewem. Po wybuchu wojny nie chciał pozostawać bezczynny. Wraz z Alfonsem Kiprowskim postanowił przedostać się na Węgry, a stamtąd dotrzeć do polskiej armii tworzonej we Francji.

Podróż zakończyła się jednak na granicy. Niemiecki patrol zatrzymał obu mężczyzn, a po aresztowaniu rozpoczęły się przesłuchania i tortury. Piechowski trafił ostatecznie do Auschwitz, które w tamtym czasie dopiero zaczynało funkcjonować.

Przywieziono go tam w 1940 roku jednym z pierwszych transportów. Otrzymał numer 918. Przez następne dwa lata obserwował, jak obóz stopniowo zamienia się w coraz sprawniej działający system terroru.

Był między innymi świadkiem apelu, podczas którego zdecydowano o śmierci ojca Maksymiliana Kolbego. Każdy kolejny dzień utwierdzał go w przekonaniu, że bierne oczekiwanie nie daje szans na przeżycie.

Przygotowania do ucieczki z Auschwitz

Plan powstał wspólnie z Eugeniuszem Benderą, Stanisławem Jastrem i Józefem Lempartem. Czterej więźniowie wiedzieli, że nie mogą pozwolić Niemcom na obarczenie odpowiedzialnością innych osadzonych.

W Auschwitz za ucieczkę jednego człowieka mogli zapłacić jego współwięźniowie. Dlatego przedsięwzięcie musiało wyglądać tak, aby nie dawało władzom obozu łatwego pretekstu do zastosowania zbiorowej kary.

Mężczyźni zdecydowali się wykorzystać to, co znajdowało się na terenie obozu. Potrzebowali mundurów, broni oraz samochodu należącego do SS. Najważniejszą rolę miał odegrać Piechowski, który dobrze znał język niemiecki.

20 czerwca 1942 roku grupa dostała się do magazynu z wyposażeniem. Piechowski założył mundur oficera SS, choć nie posiadał dokumentów potwierdzających tę tożsamość. Pozostali również przebrali się w niemieckie stroje.

Następnie wyprowadzili z garażu samochód Steyr 220. Nie zamierzali wymykać się niezauważenie. Chcieli przejechać przez obozowe posterunki tak, jak robiły to pojazdy należące do niemieckiej załogi.

Ucieczka przez główną bramę

Samochód ruszył w stronę wyjazdu. Mundury i pewne zachowanie miały przekonać strażników, że widzą przed sobą esesmanów wykonujących służbowe zadanie.

Najbardziej niebezpieczny moment nastąpił przy głównej bramie. Wartownicy nie podnieśli od razu szlabanu, a uciekinierzy nie mieli dokumentów, które mogliby okazać podczas kontroli.

Piechowski nie czekał, aż ktoś podejdzie do samochodu. Krzyknął po niemiecku rozkaz otwarcia przejazdu. Zrobił to na tyle przekonująco, że strażnicy podporządkowali się bez dalszych pytań.

Auto przejechało przez bramę i opuściło teren Auschwitz. Czterej więźniowie wydostali się z jednego z najlepiej strzeżonych obozów III Rzeszy, wykorzystując mundury i samochód należące do swoich oprawców.

Powodzenie całej akcji zależało od kilku minut. Gdyby strażnik zażądał dokumentów albo rozpoznał więźniów, ucieczka zakończyłaby się jeszcze przed opuszczeniem obozu. Zdecydowany ton Piechowskiego wystarczył jednak, aby otworzyć im drogę.

Działalność w Armii Krajowej

Po wydostaniu się z Auschwitz Piechowski nie próbował wrócić do zwykłego życia. Wojna trwała, dlatego wstąpił do Armii Krajowej.

Później walczył w oddziale partyzanckim dowodzonym przez Adama Kusza, używającego pseudonimu "Garbaty". W konspiracji pozostał aż do zakończenia wojny.

W 1945 roku powrócił do Tczewa. Rozpoczął studia na politechnice i podjął pracę w fabryce. Po latach obozu oraz walki próbował wreszcie ułożyć sobie życie w pokojowych warunkach.

Aresztowanie przez Urząd Bezpieczeństwa

Powojenna rzeczywistość szybko przyniosła kolejne represje. Po donosie komunistycznego działacza Urząd Bezpieczeństwa aresztował Piechowskiego jako nieujawnionego żołnierza podziemia.

Sąd skazał go na dziesięć lat więzienia. Człowiek, który przeżył Auschwitz i walczył z niemieckim okupantem, ponownie znalazł się za kratami.

Na wolność wyszedł po siedmiu latach. Zamieszkał w Gdańsku, ukończył studia, uzyskał tytuł inżyniera i rozpoczął pracę w Stoczni Gdańskiej.

Wspomnienia Kazimierza Piechowskiego

Przez wiele lat jego historia nie była szerzej znana. Dopiero w 2003 roku opisał swoje doświadczenia w książce "Byłem numerem… Świadectwa z Auschwitz".

Spotykał się również z młodzieżą w Polsce i za granicą. Opowiadał o życiu w obozie, walce o wolność i wydarzeniach, które rozpoczęły się dla niego wraz z nieudaną próbą dotarcia do polskiej armii we Francji.

Kazimierz Piechowski zmarł 15 grudnia 2017 roku w Gdańsku. Miał 98 lat. Pochowano go tydzień później w Tczewie, po nabożeństwie w kościele św. Józefa.

Wybrane dla Ciebie